Bezczelność Saturnina

Centralna Komisja zamieściła komunikat. Można by dodać, że komunikat arcyważny. Otóż, kandydaci w przewodach profesorskich powinni przesyłać do CK kserokopię dowodu osobistego. A wszystko dlatego, że czasami w dokumentach kandydaci występują z dwoma imionami, czasem dwoma nazwiskami, a czasem nie. I Komisja chce ustalić, jak zakładam, jak się taki ktoś nazywa naprawdę.

 

I tak się zastanawiam, po co to Komisji. Rozumiem oczywiście, że Anna Kowalska mogła zacząć publikować pod takim właśnie nazwiskiem, potem, po ślubie, publikować jako Anna Kowalska-Nowak, aby poźniej, po rozwodzie, znów publikować jako Anna Kowalska. Bez wątpienia to bezczelność ze strony hipotetycznej Anny Kowalskiej, która swą nonszalancją nazwiskową spędza sen z oczu urzędników Centralnej Komsji. Niestety, dowód osobisty chyba nie pomoże w ustaleniu tożsamości publikacji. Podobnie, taki bezczelny Jan Maria Kowalski, który uznał, że nie ma ochoty na podkreślanie maryjności swego imienia, mógł nagle zacząć publikować jako Jan Kowalski. Dowód znów nic tu nie da. A więc może chodzi o tak podstawową sprawę, jak napisać na dyplomie profesorskim: ‚Jan Maria Kowalski’, czy może jedynie ‚Jan Kowalski’?

 

I tak sobie dumam i dumam nad tymi niezwykle ważnymi sprawami i odnotowuję, że nadal nie zamieszczono żadnego postępowania profesorskiego na stronach CK, nadal w naukach humanistycznych wisi Francuz i jego dopełniaczowy sobowtór, nadal jest pełno błędów i opóźnień. I tak naprawdę szlag mnie trafia. Bo zamiast żądać kolejnych kwitów, może Centralna Komisja najpierw zaczęłaby od siebie.

 

PS. Przyszła mi jeszcze do głowy jedna możliwość. W przewodach profesorskich (habilitacyjne zaraz dołączą) do dorobku będą się liczyć tylko te publikacje, na których brzmienie imienia i nazwiska zgodne jest co do joty z nazwiskiem w dowodzie. I w ten sposób Jan Saturnin Kowalski, który całe życie ukrywał to, że jego rodzice w pijanym widzie uznali za dobry żart nazwać go Saturninem, może zostać bez żadnej publikacji….