Centralna reprezentacja

Autor Doktrynalii odnosi się do tego, co napisałem o prawach wyborczych do CK. Nie pomyślałem o tym, jednak argument, że obecne prawo bierne powoduje, iż obraz CK to obraz nauki sprzed kilkudziesięciu lat, jest bardzo trafny. Oprócz reprezentacji badań (specjalności), według mnie CK ma problem dodatkowy. Mówiąc najogólniej, nauka przyśpieszyła i przyśpiesza, co rusz słychać o nowych specjalnościach, o zaskakujących odkryciach. Zdolność CK do tego, by nadążać za światową nauką, jest bardzo ważna. Szczególnie, że habilitacje robią ludzie spoza środowiska.

 

Przeglądając autoreferaty w pewnej dziedzinie, potwierdziłem to, co widziałem od jakiegoś czasu: w Polsce nieobecna jest jedna z specjalności. Nie ma nikogo, kto prowadziłby badania w takim kierunku, pomimo tego, że, szczególnie w tradycji anglosaskiej, specjalność z pewnością nie jest dominująca, jednak ma wyraźne miejsce na mapie dyscyplinarnej. To, że jest to ciekawe samo w sobie i pokazuje ciekawy obraz polskiej nauki, jest dość oczywiste. Jednk dla mnie, na tym blogu, kluczowe jest, co będzie, gdy nagle znajdzie się taki habilitant. A jest przynajmniej kilku Polaków mieszakjących za granicą, którzy się usytuowali w tej specjalności – na razie nie mają żadnej obecności w polskiej nauce, ale przecież może im fantazja zagrać.

 

Co wtedy? Oczywiście, mozna powiedzieć, że recenzenci będą z zagranicy itd. Sądzę jednak, że zanim zacznie się sprawa recenzentów, najpierw trzeba o nich wiedzieć. A mi się wydaje, że nie ma obecnie członka CK, który miałby zdanie. Wiem, wiem, przecież można konsultować… Jednak CK przecież zdanie powinna mieć. Wydaje mi się, że Centralna Komisja nie uświadamia sobie tych problemów. A ja myślę, że powinna. I oczywiście, nie da się wprowadzić członka CK ze specjalności, która w Polsce nie występuje, jednak wydaje się, że dążenie zapewnienia szerokiej reprezentacji dyscyplinarnej powinno być ważną strategią dla CK.