Co jeszcze?

Znalazłem właśnie postępowanie, które dobrze ilustruje problemy, o których pisałem wczoraj. Moją uwagę zwróciła w szczególności recenzja w załączniku 4. Jej autor, po stwierdzeniu, że osiągnięcie habilitantki do niczego się nie nadaje, pisze (cytuję, zachowując zaskakującą wręcz ubogość interpunkcyjną):

 

Habilitacja jest punktem przełomowym w karierze każdego pracownika nauki i stanowi nie tylko podsumowanie jego dotychczasowej działalności ale decyduje o jego przyszłej biografii. Toteż niezależnie od sformułowanych wyżej  krytycznych uwag dotyczących zarówno osiągnięcia wskazanego przez habilitantkę jako podstawowe jak też innych składników jej dorobku naukowego wydaję w tym przewodzie opinię pozytywną….

 

Warto podkreślić – kilka zdań wcześniej autor recenzji pisał, że przedstawiona monografia nie daje nadziei, że przedstawiona w niej technika zostanie nawet wypróbowana! I ja mam pytanie do prof. Łaszczyka –  co jeszcze habilitant/ka ma zrobić, żeby Pan napisał recenzję negatywną? Zastanawiam się, bo skoro to, co napisała habilitantka nie nadaje się do niczego, a Pan nadal konkluduje pozytywnie, to co jeszcze trzeba zrobić, żeby dostać negat? Dwie pozostałe recenzje można zesztą uznać za miażdżące.

 

Dla pełności obrazu dodam, że habilitantka wykorzystuje pozytywność ww. konkluzji w bardzo ciekawym odwołaniu.