Coraz dziwniejszy ten świat

Oto postępowanie z medycyny, o którym wspomniałem kilka dni temu – jedno z dwóch uwalonych w naukach medycznych. Zainteresowałem się nim, bo chyba jeszcze nie czytałem tak negatywnie rozpoczętej recenzji (zał. 3). Wg recenzenta autoreferat jest zdawkowy, a na dodatek nie zawiera omówienia publikacji. Brak omówienia poszczególnych publikacji w autoreferacie, nie trzeba dodawać, utrudnił wydanie opinii o znaczącości wkładu (tu buzia zaczęła mi się ze zdziwienia otwierać coraz szerzej). Innymi słowy, powiedziałbym, jako że habilitant nie streścił swych publikacji, sekowany w ten sposób recenzent musiał do nich zaglądnąć sam! Czarę goryczy przelało to, że habilitant nie podał, ile ma lat.

 

Fakt, autoreferat na 2 (dwie!) strony jest bardzo krótki (chyba rekordowo), ale funkcją autoreferatu na pewno nie jest streszczanie publikacji habilitanta! Te wszystkie afronty nie przeszkadzają jednak recenzetowi uznać habilitanta za badacza-specjalistę wysokiej klasy (na dodatek z erudycją i interesującego) i stwierdzić, że habilitacji nie dostanie.

 

Podobnie jak pierwszy recenzent, trzeci narzeka na to, że habilitant nie publikuje w czasopismach z JCR (nie poddałem się pokusie sprawdzenia, jak z tym u recenzentów), na dodatek, pomimo świetności książki habilitacyjnej, uznał on, że ta monografia monografią jednak nie jest. Habiitant na habilitację nie zasługuje. I wreszcie drugi recenzent wskazuje, że monografie habilitanta są pionierskie w Polsce, ogólnie stwierdzając, że habilitant jest świetny, jednak nie przeszkadza mu to uznać, że nie zasługuje na habilitację.

 

I teraz mój komentarz. Po pierwsze, przeglądnąłem kilkadziesiąt postępowań habilitacyjnych w medycynie. Dorobek publikacyjny habilitanta nie odbiega od normy, dorobek całościowy, z pionierską operacją na czele, ją przewyższa. Po drugie, nigdy nie widziałem tak pozytywnych recenzji, które kończyły się negatywnymi konkluzjami. Po trzecie wreszcie, jeszcze nigdy nie widziałem recenzenta, pardon, przypieprzającego się o to, że w dokumentacji habilitanta nie było daty urodzenia. A zrobienie z tego nieujawnienie wieku pokazuje, że recenzent bat ze wszystkiego potrafi ukręcić.

 

Czy habilitant powinien był dostać habilitację? Nie wiem. Ale coraz dziwniejszy ten świat.