Czas na myślenie?

Na Twitterze dyskusja na temat publikowania po polsku (zauważona przez trzy.14), a prof. Galasiński już napisał na temat na swoim blogu.  I mnie trochę zaskoczył.

 

Profesor zaczyna od tego, że od ‚zawsze’ publikuje tylko po angielsku i nie zamierza tego zmieniać. Mówi jednak, że gdyby napisał to wszystko po polsku, to nie zmieniłaby się przecież jakość tego, co pisze. Wskazuje więc, że dyskusja na temat języka w rzeczywistości jest na temat polskich praktyk publikacyjnych. Wskazuje przy okazji, że nie ma w Polsce debaty na temat publikowania po polsku, na temat standardów edytorskich czy recenzenckich. Polskiego naukowca odsyła się na zachód, a publikacje po polsku są traktowane z uśmiechem wyższości. Czy jednak muszą być?

 

Dodam zresztą, że w argumentach na temat, powiedzmy, nauki niemieckiej, która publikuje po niemiecku, nie ma nigdy argumentów na temat jakości tych publikacji i procesu wydawniczego. Zwraca się uwagę jedynie na język.

 

Galasiński odnosi się również do intensyfikacji pracy akademickiej. Wszystkiego ma być więcej i częściej. I pisze na to:

 

It may well be that preserving an article in Polish means preserving academia which is still thoughtful. Academia which stops to think and consider. 



Bo skoro coraz częściej publikujemy, skoro, jak cytuje, połowę opublikowanych artykułów czytają tylko redaktorzy i recenzenci, to może warto by zwolnić. I nie iść drogą szalonego Zachodu, który publikuje jak szalony.

 

Ja mam jednak znów problem z tym, co napisał lingwista. Jego argumenty znów dają oręż tym, którzy walczą polską naukę dla Polaków i po polsku. Ale być może moja reakcja wskazuje na to, że nam tutaj potrzeba spokojniejszej debaty na temat tego, po co i dla kogo publikujemy. Bo ja rzeczywiście nie mam większych wątpliwości, że publikuję głównie po to, żeby mieć więcej publikacji. Nie jestem z kolei pewien, czy to ma jakikolwiek sens.