Członkowie uchyleni

Po moim wpisie sprzed chwili postanowiłem napisać jeszcze raz i zaprzeczyć sobie.

 

Parę dni temu rozmawiałem z kolegą, który jest profesorem tytuarnym. Rozmawialiśmy właśnie o wyborach do CK, których wyniki zostały właśnie upublicznione. Kolega potwierdził moje przekonanie, że wyniki nie są złe, że w naszej dyscypliny dostali się ludzie z najwyższej półki krajowej (co nie znaczy zawsze, ze międzynarodowej), co gwarantuje jakość postępowań. I właściwie można właściwie by zakończyć ten wpis, gdyby nie dwie rzeczy.

 

Po pierwsze, jest problem w poprzednim wpisie. Do CK dostali sie ludzie z dobrym dorobkiem, jednak o dość wąskiej perspektywie na dyscyplinę. Czy oni poprą te nowinki ze świata? Tak, ale pod warunkiem, że one będą pasować do tej wizji. To ludzie, powiedzmy, uchyleni, a nie otwarci. Czy to problem? Tak, to jest problem. Po drugie, kolega opowiedział mi o próbie wprowadzenia do CK badacza, powiedzmy, z ligi okręgowej, reprezentującego i wspierającego badaczy tego  poziomu. Badaczy, którzy do tej pory są dosć skutecznie blokowani w próbach uzyskiwania habilitacji. Zabieg się nie udał, jednak realne zagrożenie istniało.

 

I teraz mamy problem kilku perspektyw, z których możemy oglądać członków CK. Po pierwsze mamy uczonych reprezentujących swe specjalności (a i ośrodki), mamy też uczonych otwartych, uchylonych, zamkniętych – z pewną wizją swej dyscypliny, po trzecie wreszcie mamy uczonych o pewnym statusie naukowym, grających w pierwszej, drugiej, czy lidze okręgowej.

 

Ideałem oczywiście byłaby Centralna Komisja, która składa się z uczonych z najwyższej ligi dyscyplinarnej, z wizją nauki otwartej, a przy okazji stanowiących pełną reprezentację dyscyplinarną. To oczywiście niemożliwe. Co zatem ma być priorytetem? I to jest bardzo trudne pytanie, na które nie mam odpowiedzi i wyrobionego zdania. Jednak myślę, że kluczowy zawsze jest status naukowy. Zrozumienie, na czym polega nauka. Bez tego, wydaje mi się, otwartość czy reprezentacja nie ma znaczenia. I dobrze by było, gdyby wyborcy członków CK o tym pamiętali.

 

Kończąc, przynajmniej na razie, ten wątek, mam coraz mniej wątpliwości, że warto by sie zastanowić, czym ma byc Centralna Komisja. Kto powinien w niej zasiadać, kto powinien miec prawo głosu.