Daj ać ja pobruszę….

Liczba komentarzy pod poprzednim wpisem przyrasta w tempie błyskawicznym. Trzeba coś napisać, a mnie się głowie kręci. Parę dni temu chciałem napisać o reakcjach uniwersytetów, dziś mam wrażenie, że to już stare dzieje.

Dzisiaj czytam, że dr hab. Paweł Skrzydlewski uznał, że protestujący nie są Polakami i trzeba ich przykładnie ukarać. Nie wiem, czy chłosta wystarczy czy też bardziej wyrafinowane tortury będą potrzebne. Jakieś dyby, łamanie kołem czy co? Jak średniowiecze, to średniowiecze pełną gębą.

A tak w ogóle, proszę państwa, to protestujący to  grzesznicy. Nie przeszkadza mi to za bardzo, trochę się nawet cieszę, bo nie mam poczucia, że na co dzień żyję niebezpiecznie (nawet w mieście ograniczeń prędkości za często nie przekraczam), a teraz to czuję się, jakbym na linie balansował.

Piekło – niebo – piekło – niebo.

I odnoszę wrażenie, że stwierdzenie, że świat zwariował, to nic nie powiedzieć. Mam nadzieję, że chociaż  studenci PWSZ w Chełmie wreszcie będą mogli oglądnąć swego wykładowcę w pełnej krasie. Może by z jakimś toporem zapozował? Nie mogę się też powstrzymać, by nie wspomnieć pewnej doktorantki, która uważa, że wolność kobiety kończy się w ciąży, ale szybko okazało się, że chodzi o dietę. Uff. 

KRASP, który jest od niedawna na Twitterze (nie, nie zaobserwował mnie), co jest już przejawem świata na opak, okazuje się grupą jastrzębi, która wprost odpowiada obecnemu ministrowi i przypomina, że nie jest on od karania uczelni za to, że korzystają ze swej autonomii (oj zatęsknimy za Gowinem). Tu ich oświadczenie.

Blogerzy akademiccy nie prześcigają się jednak w pisaniu o protestach, choć z kronikarskiego obowiązku odnotowuję wpis prof. Śliwerskiego, już jednak prof. Pluskiewicz, który otwarcie wspierał niemiłościwie nam rządzących, nie dostrzegł problemu.

Prof. Kaniowska, rektor UAM, jest w kłopotach po tym jak jej zarzucono dyskryminację ‚bezbronnych chorych dzieci’. No to kilka tysięcy osób, z informacji, które dostałem, podpisało się pod listem wspierającym ją (tu więcej informacji). Mam wrażenie, że UAM wypadł najlepiej w konkursie na najlepiej reagujący uniwersytet. Może to jednak dlatego, że zarządza nim kobieta.

Na koniec donoszę, że zwycięzcą mojego prywatnego konkursu na hasło protestów jest autorka hasła:

Uśmiałem się setnie. I jak ktoś mi jeszcze raz powie, ze brzydkie słowa są zaprzeczeniem finezji, to ja mu osobiście sfinansuję młotek do pukania się w zakuty łeb, żeby wreszcie przestał pieprzyć.

Na koniec drugi powiem, że w ostatnich dniach znacznie wzrosła liczba odsłon. Nikt też nie napisał do mnie, że jestem przeklinającym chamem. Jeszcze parę takich dni i zacznę się bać wychodzić z domu.