Dna nie ma

Pod poprzednim wpisem pojawiło się następujące postępowanie habilitacyjne.  Z powodu niesamowitości hipotez w autoreferacie już wyrwano trochę owłosienia, jednak moim zdaniem w postępowaniu tym interesujące jest co innego. Otóż prof. Jaskułowski zwraca uwagę na Twitterze na wydawnictwo, które postanowiło wydać monografię habilitantki.

Oto zrzut z ekranu pierwszej strony wydawnictwa PrintOne.

Tak, tak, to ‚wydawnictwo’ reklamuje się ‚wydawaniem’ wizytówek (tłoczonych i składanych), plakatów, ulotek, kopert i naklejek, a także innych produktów. Z jakiegoś dziwnego powodu ‚wydawnictwo’ nie poleca jednak wydawania książek.

Warto sobie zadać pytanie, dlaczego nie ma na stronie internetowej ‚wydawnictwa’ PrintOne oferty wydawania książek. Otóż odpowiedź na to pytanie jest tyle zaskakująca, co prosta. Otóż dlatego, że PrintOne to nie jest wydawnictwo. To firma świadcząca usługi drukarskie i mówiąc szczerze, mam wrażenie, że habilitantka osiągnęła nowe dno w polskich habilitacjach. Mam tylko nadzieję, że firma dała jest w bonusie choć z pół kartonu naklejek jakichś czy czegoś.

Po krótkim namyśle postanowiłem jednak zamieścić obraz hipotez habilitantki z tweetu profesora.

Zastanawiałem się też nad komentarzem. Niestety, przychodziły mi do głowy tylko słowa powszechnie uznane za nieparlamentarne.

Komentarz podsumowujący? Okazuje się, że w polskiej habilitacji dna nie ma. I nie ma po co go szukać.

Ale kończę pozytywnie. Otóż niniejszym przyznaję tej habilitacji status rekordzisty w kategoria galeria habilitacyjna.