Do roboty!

Niedawny wpis prof. Śliwerskiego stał się przyczynkiem do dyskusji na temat opisanego tam postępowania habilitacyjnego. Ja jednak chciałbym zwrócić uwagę na co innego. Profesor pisze:

 

Akademicy nie zdają sobie sprawy z tego, że profesorowie wybierani w tajnych wyborach do składu Centralnej Komisji nie są urzędnikami, ani też nie mogą ponosić odpowiedzialności za braki, zaniechania czy błędy popełniane przez etatowych pracowników tego organu, gdyż nie mają na nie wpływu. 

 

Za poruszenie odpowiedzialności za prace CK na Twitterze, już jakiś czas temu prof. Śliwerski był łaskaw uniemożliwić mi czytanie jego tweetów (znaczy: zabanował mnie), ale skoro tym razem sam postanowił napisać, czuję się więc usprawiedliwiony. Może bez owijania w bawełnę: uważam, że to umywanie rąk z odpowiedzialności jest skandaliczne, szczególnie w przypadku członków prezydium CK.

 

A może zadam inne pytanie: to co, do cholery, prezydium Centralnej Komisji robi, jeśli nie ma żadnego wpływu na to, jak pracuje Komisja? Chciałbm bowiem zwrócić uwagę, nie po raz pierwszy zresztą, że zgodnie ze statutem, odpowiedzialność za prace CK ponosi przewodniczący oraz właśnie prezydium. Ta wizja prac CK, w której jacyś niezależni urzędnicy pracują w oderwaniu od biednych profesorów, którzy nie mają na nich żadnego wpływu, to nieporozumienie i kolejna karkołomna interpretacja prawna prof. Śliwerskiego.

 

Ale w dalszej części wpisu Profesora czytamy:

 

Sprawa trafiła do sądu w okresie, kiedy CK już nie obraduje (okres wakacyjny) a profesorowie są już na urlopach. Tym samym CK nie składa apelacji, bo kiedy odpowiedzialni za to wracają z urlopów, jest już po terminie, a więc wyrok WSA upełnomocnia się. Habilitowana osoba „załatwiła” sobie habilitację. 

 

I mówiąc szczerze jasny szlag mnie trafił. No co to za straszna habilitantka, która nie uznała, że urząd centralny może przestać pracować przez dwa miesiące. I nie poczekała, aż prof. Śliwerski i jego koledzy muszą na wakacje pojechać, żeby mogli się odwołać. No chamstwo, po prostu! Przecież to są ‚argumenty’ z przedszkola! Od habilitacji zależy akademickie życie zawodowe w Polsce i nikt nie będzie czekał, aż prezydium z wakacji wróci. Powiedziałbym więc, że to nie „habilitowana osoba „załatwiła” sobie habilitację.”, ale to Centralna Komisja dała…. ciała, bo nie organizuje pracy tak, żeby takie rzeczy się nie zdarzały.

 

Tak, Panie Profesorze, Pan też.  I skoro więc już Pan nie poczuwa się do odpowiedzialności, to może przynajmniej zrobiłby to Pan w ciszy.