Docenci

Na forum wątek o możliwości nadawania „uprawnień habilitacyjnych” osobom, których osiągnięcia zostały wdrożone. Mógłby to robić rektor, ale tym razem jego decyzja nie będzie mogła być zakwestionowana przez Centralną Komisję.

 

Jak można się domyślać, jestem przeciwny takiemu przepisowi. Co ciekawe jednak nawet przeciwnicy habilitacji nie wypowiedzieli się na jego temat pozytywnie. Może w dyskusji tutaj ktoś przedstawi argumenty, dlaczego warto przyjąć takie rozwiązanie? Wszak czyż nie jest to początek rozmontowywania habilitacji?

 

Nawiasem mówiąc, zastanawiam się przy okazji, czym będzie wdrożenie. Czy, na przykład, polityk, którego propozycja zmiany w ustawie, będzie miał wdrożenie habilitacyjne? A prezeydent, premier, minister, wiceminister…. z samego faktu piastowania i zasiadania? Parę dni temu napisałem, że będziemy tęsknić do habilitacji. Czyżby te słowa okazały się prorocze?