Dorobek blogerski

Pod którymś z poprzednim wpisów pojawił się komentarz (dala.tata), który podniósł ciekawy problem. A zatem czy nasza, w sensie, akademicka, działalność blogerska powinna się liczyć do dorobku akademickiego? Moja pierwsza reakcja na takie pytanie była negatywna, jednak może warto się nad tym zastanowić, choćby na przykładzie kilku blogów, nie wszystkich, na które systematycznie zaglądam. Wymieniam 4 blogi (plus swój własny) jako spektrum blogów o różnych, jak mi się wydaje, celach.

 

Zacznijmy od blogu prof. Kulczyckiego, Warsztat badacza. Kulczycki często podkreśla, że jego działalność blogerska to część działalności profesjonalnej/akademickiej i to na blogu widać. Jest on wyraźnym przedłużeniem jego działalności naukowej, zarówno jako źródło informacji o nauce polskiej, jak i platforma popularyzowania publikacji. Kulczycki nie pisze postów prywatnych, raczej prowadzi naukowy komentarz na temat nauki. Podane jakiś już czas temu statystyki wskazują, że jest to blog bardzo popularny. Podobnym blogiem jest stosunkowo niedawno rozpoczęty blog prof. Galasińskiego. Poza kilkoma komentarzami społeczno-politycznymi, ten blog to również przedłużenie działalności naukowej Galasińskiego. Wydaje mi się, że z jego bloga można się uczyć, jak analizować język. Profesor nie podaje statystyk, jednak tweet z jego przedostatnim wpisem miał prawie setkę retweetów i cytowań (zadałem sobie trud policzenia). Podobny charakter, jak mi się wydaje, ma blog prawnika, prof. Steca.

 

 Innym typem blogu akademickiego jest wielokrotnie tu cytowany blog prof. Śliwerskiego. Tu mamy mieszankę komentarzy politycznych i naukowych. Blog jest wyraźnie oceniający, czasem tendencyjny, pisany z zadęciem, ale również wyraźnie podkreślający pozycję akademicką blogera. Warto jednak zwrócić uwagę, że jest niezwykle popularny i bez wątpienia ma duży wpływ na pedagogikę polską.Jeszcze bardziej w kierunku komentarzy społeczno-politycznych idzie blog prof. Pawła Góry, Komentarze fizyka. Równie wyrazisty poglądowo, jednak bez profesorskiego zadęcia i ocenności pedagoga. Często trudno o nim powiedzieć, że jest akademicki, poza tym, że prowadzi go profesor. Nie wiem, jak jest popularny, ale jest on w czołówce blogów w kategorii ‚edukacja’ na bloksie (obecnie na bardzo wysokim 199. miejscu na bloksie).

 

I zostaje mój blog. „Robię habilitację” nigdy nie miał celów akademickich. Najpierw chciałem  opisywać swoje doświadczenia, szybko jednak się okazało, że mój blog stał się platformą komentowania postępowań, przepisów, czy ogólniej sceny akademickiej. Paradoksalnie, wydaje mi się, że najbliżej mu do bloga prof. Śliwerskiego, choć mam nadzieję, że różnice są znaczne. W kadym razie mój blog jest programowo apolityczny. Niedawno podawałem statystyki – RH jest dość popularnym blogiem – ostatnio często w pierwszej setce wszystkich blogów na bloksie.

 

Czy można by o którymś z tych blogów powiedzieć jako o dorobku akademickim?  Wydaje mi się, że łatwo powiedzieć o moim blogu i o Komentarzach fizyka, że takich aspiracji nie mają. Z kolei Warsztat badacza bez większych trudności do takiego dorobku zaliczyć by można. Profesor-lingwista, jak mi się wydaje, chce zwrócić uwagę nielingwistów, jak użyteczna może być dla nich analiza języka – jest to chyba działalność naukowa.

 

Problem jednak jest w tym, że nawet jeśli zaliczymy Warsztat badacza jako kanoniczny (blogerski) dorobek akademicki, to nie wiem, co z tego wynika, poza stwierdzeniem tego faktu. Myślę, że daleko nam do tego, by taki blog docenić jako publikacje, a z kolei popularyzowanie nauki jest u nas raczej niechodliwe. Jeśli jednak pomyślimy sobie, jaki zasięg ma choćby blog prof. Śliwerskiego (na co zwracał uwage dala.tata), to zaiste trudno ten zasięg przebić dowolną publikacją naukową. Około pół miliona wyświetleń rocznie to naprawdę nie jest byle co! I problem wraca – jaka rolę w dorobku naukowym powinien mieć blog akademicki? Ja na razie na to pytanie nie potrafię odpowiedzieć. Pytanie to jednak nie jest nieważne, jak mi się wydaje.