Dwie rzeczywistości

Zastanawiam się nad obrazem nauki wyłaniającym się z ostatnich dyskusji. Negatywność tego obrazu jest przytłaczająca. Histeryczna i nieprzewidywalna CK, której członkowie trzęsą dyscyplinami. Habilitantów wstrzymują zarówno lokalne sitwy, jak i niekompetentni, czepialscy recenzenci. Na dodatek tego wszystkiego habilitanci też nie są tym pięknym elementem procesu. Wyłania się obraz wręcz kompletnej degrengolady, ze wszystkich stron.

 

Z wieloma komentarzami, również tymi bardzo negatywnymi, zgadzam się. Ale często też rozglądam się dokoła i rzeczywistość, którą widzę, jest inna. Widzę również wielu badaczy z dobrym, czasem bardzo dobrym dorobkiem, są to i profesorowie, i doktorzy. Widzę również przyzwoite, dobre i bardzo dobre doktoraty i habilitacje. Ci ludzie publikują, często w świetnych czasopismach, zdobywają granty, uczą innych. Znacznej części (choć na pewno mniejszości) nie powstydziłaby się żadna uczelnia.

 

To są  dwie rzeczywistości, czasem tylko przecinające sie. Płyną obok siebie. Ja jestem w tej drugiej, na szczęście. I nie jest tak źle.