Formularz czas zacząć….

Od dziś rana biorę się do prac na dwa fronty. Po pierwsze, piszę autoreferat, po drugie bierzemy się (tak, celowo użyłem liczby mnogiej) do tego okropnego formularza dorobkowego. Biorę się do tej pracy, choć mój brak entuzjazmu wobec procedury pogłębia się. Mam znów poczucie bezsensu. Wiem, że muszę, wiem, że nie da się bez tego, jednocześnie mam coraz wyraźniejsze poczucie miałkości sprawy, idiotyzmu procedury, a to wszystko w poczuciu kompletnej bezsilności.

 

Bardzo dobrze napisano na forum, że komisji uchodzi na sucho zmiana zasady oceny w postępowaniu (z dorobku na człowieka), na dodatek można tego bronić, bo przecież ‚wiadomo, o co chodzi’. Wiécie, rozumiécie, zaraz wam wytłumaczymy, co poeta, pardon, recenzent czy inna komisja, naprawdę miała na myśli. Słowa przestają znaczyć to, co normalnie znaczą, zaczyna się  habilitacyjna nowomowa….

 

Rozmawiałem też z kolegą wybitnym a życzliwym. Udzielił wsparcia, nawet zadzwonił z dodatkowymi przemyśleniami, obiecał przeczytać autoreferat. Życie jest takie piękne, gdy kolega wybitny po plecach poklepie.