Fraszki

Zafrapowany twierdzeniem prof. Śliwerskiego, że prace magisterskie z pedagogiki są na poziomie publikacji w czasopismach międzynarodowych, zaglądnąłem dzisiaj do (chyba) wszystkich postępowań habilitacyjnych z pedagogiki. Skoro byle magistrant pisze na takim poziomie, to wydawałoby się, że dla kandydatów na profesora takie publikacje to fraszka.

 

No i przynajmniej w osiągnięciach habilitacyjnych deklarowanych przez habilitantów i habilitantki z pedagogiki nie znalazłem ani jednej publikacji w czymś, co można by uznać za średnioprzyzwoite czasopismo międzynarodowe z pedagogiki. Ba, zdecydowana większość publikacji ‚osiągnięciowych’ to książki wydane w lokalnych uczelniach, na których pracują habilitanci. Tam nie ma nawet dobrych polskich wydawnictw! Dla porządku dodam, że w habilitacji, którą jakiś już czas temu prof. Śliwerski określił jako na światowym poziomie znajdują się aż dwa takie artykuły.

 

No i się zastanawiam. Dlaczego polscy pedagodzy nie publikują na świecie? Skoro pisanie na światowym poziomie jest banałem wg Profesora, czemu polscy pedagodzy tego nie robią? Zachowują swoje badania dla siebie i nie chcą się dzielić ze światem? Skąpstwo czy może świat nie dorósł do ich poziomu? Nie chcą zawstydzić międzynarodowej pedagogiki wykazując jego nędzę? A może po prostu sami się wstydzą?

 

Nie rozumiem tylko zachwytu Pana Profesora nad tą habilitacją na światowym poziomie. To chyba normalka, nie?