Google Translate, anyone?

Kolejny rekord. 100 stron autoreferatu z piękną ornamentyką. Na swych pergaminach habilitant przedstawia informacje o tym, jakie zajęcia prowadzi i w jakim wymarze godzinowym. Na szczęście wszystko z nowatorskimi metodami dydaktycznymi. Habilitant jest też społecznikiem, ma zainteresowania, po pewnym czasie okazuje się, że ma dorobek naukowy (piękna tabela na wiele stron). Osiągnięcia habilitacyjnego chyba nie omawia.

 

Niestety, habilitant zamieszcza również autoreferat po angielsku. Piszę ‚niestety’, bo jego angielszczyzna zyskałaby znacznie, gdyby skorzystał z Google Translate.