Gra pozorów?

Kolejna recenzja ’monstrum'. 30 stron bardzo szczegółowej analizy publikacji habilitanta. Analizy, która wykazuje serię błędów, niedociągnięć, nieścisłości, powtórzeń. Recenzja zawiera konkluzję negatywną, w przeciwieństwie do dwu pozostałych. Jedna z recenzji pozytywnych zawiera nawet tezę, że dzieło autora poważnie wzbogaca wiedzę historyczną. Czytając obie recenzje, można spokojnie uznać, że któryś z recenzentów odleciał.

 

Ale bardziej zaskujące jest postępowanie linkowane na forum. Tym razem rada wydziału z rozbrajającą szczerością informuje, że po uwzględnieniu negatywnej opinii komisji habilitacyjnej….nadała stopień. Zapytałbym radę, po co recenzje i komisja, skoro rada wie lepiej. Czy to wszystko tylko gra, by osiągnąć z góry zaplanowany wynik?

 

W obu postępowaniach chciałbym przeczytać protokoły….Jak uzasadnił pozytywny recenzent tezy o poważnym wzbogaceniu wiedzy? Jak uzasadniła rada odrzucenie decyzji komisji?