Habilitacja – moja miłość

Po ostatnim wpisie uderzyła mnie skala narzekania na habilitację. Również mojego własnego. Właściwie naprawdę trudno spotkać kogoś, kto mówi: ‚Ale fajnie, zacząłem robić habilitację.’, albo ‚Zaczynam pisać autoreferat. Nie mogłem się doczekać’. Moje wpisy dotyczą głównie problemów z habilitacją i moich własnych frustracji.

 

Niby to dość oczywiste. Habilitacja w nowej formie ma wiele problemów, uwarunkowania prawne są niespójne, recenzje pozostawiają wiele do życzenia. A to wszystko przy niezwykle wysokiej stawce. Stawka jest być może wyższa niż przy doktoracie. Nikt nie mówi: ‚No, wreszcie będę mógł pokazać swój dorobek. Nikt nie widzi habilitacji jako okazji, przestrzeni, w której może zabłysnąć.’. To nigdy nie jest coś pozytywnego. I im dłużej o tym myślę, tym bardziej jest dla mnie oczywiste, dlaczego tak jest.

 

Jednak raz spotkałem kogoś, kto widział habilitację pozytywnie. Habilitant miał, biorąc pod uwagę polski kontekst, potężny dorobek międzynarodowy. Podchodził do habilitacji na dużym luzie, co będzie to będzie, uznając przy okazji, że rada wydziału to sensowni ludzie, którzy nie są tam po to, by go uwalić. Gdy zastanawiam się, dlaczego tak właśnie było, skąd ten luz, mam zawsze odpowiedź jedną. Habilitant pracował za granicą, był już po awansie. Jemu ta habilitacja była potrzebna tak jak zeszłoroczny śnieg. Zrobił ją, bo mógł, a nie bo musiał. Nawiasem mówiąc, jego habilitacja poszła w miarę pozytywnie, na kolokwium było parę złośliwości, ale wszystko bez większej traumy. Przyznam jednak, że on podobnie mówił o swoim awansie ‚tam’. Po prostu, po ciężkiej pracy jest nagroda. Proste jak konstrukcja cepa.

 

Postanawiam mniej narzekać. Daleko mi do myślenia o habilitacji jako o naukowym Shangri-la, w któym rozwiane włosy habilitanta plecione są przez członkinie rady naukowej, a członkowie z przyjaznym uśmiechem tworzą szpaler wojów zapraszających do rady starszych. Ale przejadło mi się nieustanne szukanie problemów. Mam dorobek, autoreferat idzie powoli, ale do przodu. Jest nieźle.