Habilitacja to problem

Ostatni wpis w tym roku. To był ważny rok, następny zresztą zapowiada się równie ważny. Dwie kluczowe rzeczy zdarzyły się w moim życiu naukowym. Po pierwsze, ‚robię habilitację’. Zdecydowałem się, przygotowałem autoreferat i wszystko inne i czekam na recenzje.

 

Po drugie i chyba ważniejsze, to był ostatni rok, w którym byłem zwolennikiem habilitacji. Przystępowałem do procesu z jednoznacznym wsparciem dla habilitacji. Zarówno sam przewód jak i refleksja nad przepisami, spowodowały, że widzę habilitację głównie jako problem, jako proces, który nie służy temu, czemu ma służyć. Nie jest to proces rzetelnej oceny ‚wkładu w dyscyplinę’. Kryteria są rozmydlone i niespójne, recenzenci niespójni i często niekompetentni, ustawa nierealistyczna i również niespójna, a na dodatek sam proces wymaga przygotowania dokumentów, które są niepotrzebne i nie służą wymaganej przepisami ocenie. Habilitacja to dzisiaj dla mnie głównie rytuał przejścia, w którym trzeba zatańczyć, jak każą, dla którego niestety nie ma alternatywy. Kończę rok z nadzieją, że w przyszłym roku będę miał to za sobą.

 

Do siego roku!