Habilitacyjny obraz nauki

Od czasu, kiedy zacząłem na poważnie myśleć o habilitacji, przeczytałem pewnie ponad setkę autoreferatów z większości dziedzin nauki. Już kilka razy pisałem o tym, że jest znaczna część autoreferatów fatalnie (czasem wręcz kuriozalnie) napisanych i przygotowanych. Z błedami ortograficznymi, gramatycznymi, napisana byle jak, z dokumentami bez podstawowego formatowania. O tym, że habilitanci nie stosują się nadal do wzorca, którego zażyczyła sobie CK, nie warto już mówić. Parę dni temu po raz kolejny przeczytałem dwa autoreferaty, w których dane biograficzne zostały przedstawione jako bibliograficzne i zastanawiam się, czy naprawdę habilitanci nie czytają tego, co napisali.  Co ciekawe, nawiasem mówiąc, mam wrażenie (i podkreślam, że to jest wrażenie), że to ścisłowcy przygotowują lepsze autoreferaty.

 

Piszę o tym nie dlatego, żeby się pochwalić – tak, ja przeczytałem swój autoreferat kilkukrotnie, wszak to jeden z najważniejszych dokumentów w mojej karierze naukowej. Uznałem, że  autoreferat dobrze przygotowany od strony formalnej jest ważny, bardzo ważny. Jako recenzent (co prawda nie habilitacji) zauważam, jak są przygotowane teksty, które czytam i jest to dla mnie ważne. Ale piszę jeszcze z jednego, według mnie bardzo ważnego powodu. Otóż publiczność naszych przewodów habilitacyjnych oznacza, że każdy może zaglądnąć do naszych dokumentów. Wydaje mi się, że powinniśmy być wizytówką polskiej nauki – dążymy przecież do tego, by być profesorami! Elitą, do cholery! A tu mamy elitę, która nie jest w stanie napisać prostego tekstu poprawnie. Która nie jest w stanie sformatować tesktu! Wolne żarty!

 

Mam wrażenie, że obraz nauki, który się wyłania z tych habilitacji jest dość smutny. To obraz już-za-chwilę-profesorów, którzy przygotowują autoreferaty gorzej niż wielu moich studentów, nie mówiąc już o studentach na uniwersytetach anglosaskich, które odrobinę znam. Pokazuje się nam nauka nieprofesjonalna, nie szanująca ani siebie, ani tych którzy muszą te teksty czytać. A może to nauka, która nie szanuje tego stopnia, zakładając, że on ‚się należy’?

 

 Oczywiście większość dokumentów wiszących na stronach CK to porządnie przygotowane autoreferaty i wnioski. To mniejszość jest napisana i przygotowana słabo, źle, fatalnie. Jednak ten obraz, który się z tego wyłania, to obraz w najlepszym razie mieszany, obraz nauki, w którym da się tak napisać i wcale nie trzeba się tego wstydzić i nadal można dostać stopień, bo przecież ‚się należy’. Wolałbym nie być częścią takiej nauki, wolałbym nie być częścią takiej grupy habilitantów.