Habilitant to ma ciężkie życie…

Czekając na resztę oświadczeń o udziale w publikacjach, zastanawiam się dalej nad przekładaniem polskich dokumentów na angielski. Uznałem, że oświadczenie to ‚declaration’ i wstawiłem taki nagłówek, choć po angielsku uznano by taki dokument za ‚letter’ i żadnego nagłówka by nie było. Nikt nie protestował, więc mam nadzieję, że nie wydawało się to zbyt dziwaczne.

 

Nadal myślę o tym, jak zatytułować autoreferat po angielsku. W tego typu procedurach po angielsku mamy raczej do czynienia z ‚covering letter’ (to jest właśnie nasz autoreferat, tyle że znacznie krótszy i ogólniejszy), chociaż w podaniach występuje coś, co się nazywa ‚personal statement’, jednak to jest znacznie szersze niż nasz autoreferat. Kolega boreliosis zaproponował ‚summary of professional accomplishments’, co jest bardzo sensowne, choć uderza mnie jako odrobinę za szerokie. CK wyraźnie chce skupienia się na dorobku badawczym, kurs ‚time management’ jest z pewnością professional accomplishment, choć do autoreferatu nie wejdzie.  Zastanawiałem się nad ‚Research profile’, jednak po angielsku to nie brzmi i sugeruje suche fakty. Faktyczność zresztą jest sugerowana przez ‚summary’. Może więc jest to ‚statement’, który wskazuje nie na podsumowywanie, ale na aktywność stwierdzenia. No ale statement of what? Research achievements/accomplishments? A może po prostu ‚statement of research activity?’. Można jeszcze nie nazywać tego i dać nagłówek typu: ‚Research activity’ czy coś w tym rodzaju.

 

No cóż, habilitant to ma ciężkie życie….A ja to już zupełnie, bo się przejmuję kompletnymi pierdołami.