Idealny świat

W reakcji na moją odpowiedź autor Doktrynalii zwraca uwage na ‚praktyki ośrodkowe’, a zatem na to, że są ośrodki, w których stopień nadawany jest przy recenzjach negatywnych. I rzeczywiście, można zauważyć pewne prawidłowości w nadawaniu stopni i są ośrodki, które chętniej niż inne robią to  przy recenzjach negatywnych.

 

Mam dwie uwagi w tej sprawie. Po pierwsze, do znudzenia, potrzebny jest system kontroli jakości i będę to mówił, choć on prawie na pewno nigdy nie powstanie. Po drugie, jest kwestia negatywnych recenzji. Problem w tym, że są różne recenzje, a wśród nich różne recenzje negatywne, a wiem to z doświadczenia. W idealnym świecie powinniśmy sie móc oprzeć na recenzji, uznając ją za rzetelny, sine ira et studio, obraz dorobku habilitanta. Niestety, recenzje nie zawsze takie są; recenzent (nawet i przy intencji rzetelności) mógł nie zrozumieć, mieć inne poglądy, nie mieć wystarczających kompetencji, nie mówiąc o takich, którzy chcą habilitantowi dołożyć. Niestety, świat idealny nie jest, a z tym wszystkim muszą  sobie radzić komisje habilitacyjne, a później rady wydziału. Jak sobie radzą, każdy widzi. Oczywiście, nie twierdzę, że decyzje wbrew negatywnym recenzjom były wszystkie akcjami naprawczymi przeciwko nierzetenym recenzjom. Czy jednak można to z całą pewnością wykluczyć? Niestety, moim zdaniem, nie.

 

Postawię problem inaczej: czy z negatywnych recenzji wynika koniecznie mierność dorobku czy habilitanta? Ponownie: według mnie nie (staram się bardzo być tu bezstronny). Z całą pewnością często, a może i bardzo często tak jest. Nietety, nie zawsze.

 

Na pytanie autora Doktrynalii o to, kto podejmuje decyzję, odpowiem przewrotnie. To członek CK zasiadający w komisji. Gdy członka nie ma, to trudno powiedzieć. Ekonomiści jednak oddychają z ulgą, bo u nich praktycznie zawsze jest.