Indeks h

Od kilku dni trwa dyskusja na temat profesorów z zerowym indeksem Hirscha. Ja też dodam swoje trzy gorsze, szczególnie że głosy na są spolaryzowane: od rwania włosów do pytań o nagonkę.

 

Po pierwsze, czy powinniśmy mówić o indeksie h profesora? Moim zdaniem tak, ale pod warunkiem, że wiemy, co nam ten wskaźnik mówi. Indeks h nie jest przecież ‚obiektywną’ miarą doskonałości, która pozwala nam w sposób prosty i oczywisty ocenić naukowy poziom profesora. Warto przypomnieć sobie cytowany jakiś czas temu post o umiejętności pisania artykułów. Indeks Hirscha może, na przykład, przynajmniej w jakimś stopniu, odzwierciedlać właśnie sprawność w pisaniu artykułów, a nie jakość prowadzonych badań.

 

Nawet jednak rozumiejąc to wszystko, h=0 u profesora, kardynała nauki, jest problemem. I choć jestem gotowy zrozumieć praktyki dyscyplinarne, zaszłości historyczne i wiele innych rzeczy, trudno mi sobie wyobrazić, żeby profesor, którego nikt nie cytuje, oceniał dorobek naukowy pod takim właśnie względem. Co więcej, nie wiem, czy można tu mówić o konflikcie interesów, jednak zgadzam się z poglądem, że ktoś o dorobku mizernym może dążyć do tego, żeby przepychać kandydatów, którzy nie będą stanowili dla tego kogoś kontrastu.

 

Drugi aspekt ‚zerowych’ profesorów to aspiracyjność profesury. Moim zdaniem, profesor to ktoś, kogo powinniśmy choć trochę ‚podziwiać’. Powinien to być ktoś (choć trochę) znany, uznany, z dorobkiem, do którego magister, doktor, czy profesor podwórkowy powinni (choć trochę) dążyć. Profesor nie musi być zawsze najlepszy, priorytety w pracy, w życiu się zmieniaja, jednak dorobek charakteryzujący się h=0 za żadne skarby nie chce mi się pokazać jako aspiracyjny. Niestety, nie mam żadnego sensownego rozwiązania w tej kwestii.

 

Trwające dyskusje w spraiwe indeksu Hirscha profesorów rozpoczęte zostały przez prezesa PAN, prof. Duszyńskiego. Przynam szczerze, że zaskoczyła mnie otwartość Profesora. Jednak czepiając się KEJNu oraz Centralnej Komisji, prof. Duszyński porównał dorobek ich członków z dorobkiem świeżo mianowanych członków koresppondentów. A to odrobinę nieuczciwe, co wytyka Duszyńskiemu prof. Śliwerski, z którym zgadzam się w tej kwestii. Śliwerski proponuje, by prof. Duszyński zaprezentował indeks h członków rzeczywistych PAN. Ja również chętnie takie zestawienie bym zobaczył.