Jak ma życ habilitant?

Zwróciło moją uwagę uzasadnienie odmowy nadania stopnia w tym postępowaniu. Habilitantce zarzuca się bowiem „jednostronny kierunek badań”, ja z kolei zacząłem się zastanawiać, co to takiego jest. Odpowiedź znajdujemy w jednej z recenzji. Przyznam szczerze, że nie chciało mi się studiować dokładnie opinii prof. Czapiewskiego, jednak wydaje się, że głównym problemem profesora jest to, że habilitantka od doktoratu zajmuje się ciągle tym samym. Wszak, jak pisze profesor na stronie 3, pod doktoracie historycy podejmuja, wzbogacają i rozszerzają. A habilitantka tylko o jednym. Doktor habilitowany, wedle profesora, powinien odznaczać bogatszą specjalizacją.

 

Przyznam szczerze, że gdyby chodziło o pytanie, jak żyć, zgadzałbym się z Panem Profesorem w całej rozciągłości. Badanie tego samego musi być potwornie nudne. Jednak w przewodzie habilitacyjnym nie oceniamy tego, jak ludzie żyją, ale ich dorobek. Nie przypominam sobie również wielowątkowości w kryteriach oceny habilitanta. Powiem więc inaczej, nic do tego recenzentowi, ile wątków badam. Wątpię przy tym, by wyznacznikiem jakości badacza była liczba wątków, którą podejmuje jako badacz. Co więcej, jako że widziałem już recenzje, w których zarzucano habilitantom rozdrobnienie, a wielowątkowość była oceniania negatywnie?

 

Wydaje mi się, że są dwa rozwiązania tego palącego problemu. Po pierwsze, recenzenci mogliby się zająć tym, do czego są powołani – do oceny dorobku. To jednak może się okazać niemożliwe, więc pozostaje drugie rozwiązanie – rozporządzenie. Na przykład:

 

Do otwarcia przewodu habilitacyjnego habilitant powinien przebadać nie mniej niż 4, ale nie więcej niż 7 wątków badawczych, w tym przynajmniej dwa gruntownie, a nie więcej niż dwa pobieżnie. Przynajmniej 2 wątki powinny zawierać przynajmniej 2 podwątki badawcze. Przynajmniej 3 wątki badawcze powinny być w jednej działce badawczej.

Działka badawcza to…

Wątek badawczy określa się jako….

Podwątkiem badawczym jest…

Uznaje się, że gruntowność przebadania wątku gwarantuje następująca liczba publikacji….

 

I ten wpis również skończę tutaj, bo ciśnie mi się wiele słów nieparlamentarnych.