Karencja na myślenie

Prof. Piotr Stec napisał o habilitacyjnych porażkach, szacując, że 15-20 procent postępowań kończy się albo niepowodzeniem, albo wnioskiem o umorzenie i to na tych wnioskach prawnik skupia się szczególnie. Stec wskazuje na dwie okoliczności przemawiające za tym, by wnioskować o umorzenie. Po pierwsze, ze względu na trzyletnią karencję po odrzuconej habilitacji, po drugie ze względu na dotkliwość porażki. Prof. Stec przytacza artykuł na temat lokalnego polityka, który jest bezlitośnie krytykowany za habilitacyjne niepowodzenie. I właściwie trudno się nie zgodzić z tym, co napisał Profesor, szczególnie co do trzyletniego bana na habilitację.

 

Jednak wydaje mi się, że jest jedna ważna okoliczność, o której warto by napisać. Zacznę od oczywistości. Otóż habilitacja to niezwykle ważna procedura, która, jak zauważa zresztą Stec, może oznaczać być lub nie być dla adiunkta habilitanta. Ale jeśli tak, tu moje trzy grosze, to decyzja o wszczęciu procedury habilitacyjnej nie może być podejmowana pochopnie, na szybko, bez zrozumienia potencjalnych konsekwencji wynikających z nienadania stopnia.

 

Warto tez zwrócić uwagę, że habilitant to kandydat na ‚samodzielnego badacza’, a zatem również na kogoś, kto jest w stanie podejmować decyzje. Za chwilę tenże doktor habilitowany będzie podejmowal decyzje w sprawie doktoratów swoich podopoiecznych. I oczekiwalibyśmy chyba, żeby te decyzje były przemyślane, a nie podejmowane z myślą, że ‚zawsze można umorzyć’. I moim zdaniem, procedura habilitacyjna to również procedura, która ocenia zdolność habilitanta do podejmowania takich właśnie decyzji.

 

Nigdy nie spotkałem się z wnioskiem o umorzenie postępowania habilitacyjnego. Ale z powyższego powodu będę systematycznie głosować za odrzuceniem takich wniosków (być może poza jakimiś bardzo szczególnymi przypadkami, których teraz nie potrafię sobie wyobrazić). Tak, niepowodzenie boli, tak, habilitanta będą czekały trzy długie lata karencji. Ale skoro habilitant to wie (a przynajmniej powinien wiedzieć), to niech dobrze, a potem bardzo dobrze przemyśli decyzję o wszczęciu postępowania. Już sam wniosek o umorzenie wskazuje, moim zdaniem, że habilitant nie powinien zostać ‚samodzielnym pracownikiem naukowym’. Wskazuje również na to, że habilitant nie do końca wie, co robi. Będzie więc miał trzy lata na to, żeby się dowiedzieć.