Klasyfikacja dziedzin i dyscyplin

Drobna uwaga na temat dziedzin i dyscyplin naukowych. Otóż takie podziały istnieją pewnie jak świat długi i szeroki, jednak istnieją w innym celu niż ten, który przyświeca dzielnej minstrze, która, jak Stalin fajką, przesuwa dyscypliny między dziedzinami.

 

Otóż w dokumencie OECD dość wyraźnie mówi się, że celem podziału jest ‚monitoring, evaluation, allocation of funds’.  A zatem klasyfikacja jest po to, byśmy mogli się dowiedzieć, jak radzą sobie fizycy, humaniści, czy też medycy, którzy z nich radzą sobie najlepiej, a na dodatek, w jakis sposób chcemy między nimi rozdzielać pieniądze. Sensowne? Sensowne! Klasyfikacja jest narzędziem ułatwiającym nam opis skomplikowanej rzeczywistości. W takiej sytuacji obecność pedagogiki w naukach społecznych ma o tyle znaczenie, o ile porównywać ją będziemy z psychologią czy antropologią, a nie z historią czy literaturoznawstwem. Czy jest to problem, o który warto kruszyć kopie? Wątpię, ot, ustalamy sobie dla naszych potrzeb, że właśnie tak będziemy robić. Co więcej, zdajemy sobie sprawę z tego, że moglibyśmy pedagogikę umieścić obok historii, ale mamy argumenty, dlaczego by tego nie robić. Nikt jednak nie twierdzi, jak profesor-pedagog, że jest jakaś esencja w pedagogice, która wymaga umieszczenia jej w dziedzinie humanistycznej.

 

Problem staje się zgoła poważniejszy, gdy owa klasyfikacja staje się normatywna i preskryptywna jak w Polsce. Nagle okazuje się, że zaczynamy tworzyć esencje dyscyplinarne i zaczynamy również wymagać od ludzi, by się określali i wpisywali się w te klasyfikacje. Z tego, co mi wiadomo, tego nikt w Europie nie robi, bo i po co? Minister Kudrycka, zmieniając podziały może i się dostosowuje do Europy (która zresztą ma to w nosie), jednak tworzy problemy dla ludzi, którzy musieli i muszą sie w klasyfikację wpisywać. I tu rozumiem emocje profesora-pedagoga, szkoda, że on nie rozumie arbitralności podziału.

 

Klasyfikacja dyscyplin jest i powinna być heurystyką stworzoną w celu opisu bardzo  skomplikowanej rzeczywistości naukowej, rzeczywistości, która nie powinna sie dostosowywać do rozporządzenia ministra i jego dyscyplinarnego widzimisię.