Klechdy humanistyczne

Nowa odsłona, nowy entuzjazm, trzeci post w tyleż dni. Zanim usiądę i poczekam, aż mi przejdzie, kilka słów na temat wyobrażeń polskiej profesor nadzwyczajnej literaturoznawstwa. O wydawnictwach najlepszych uczelni światowych pisze prof. Magdalena Rabizo-Birek:

A przecież wiadomo, że oficyny te są dostępne wyłącznie dla pracowników tych uniwersytetów, finansowane z dotacji na ich programy badawcze i publikacja w nich nie ma nic wspólnego z wartością tych dzieł, o której decyduje wciąż jakość tego, co napisał autor.

A zatem w takim Oxford University Press, nie mówiąc już Harvard University Press, piszą tylko pracownicy Oxfordu (i Harvarda, odpowiednio), co więcej wydawnictwa te są finansowane z pieniędzy badawczych uniwersytetów, bo przecież bez tego by się nie utrzymały.

Muszę powiedzieć, że wkurzają mnie takie wynurzenia, by nie powiedzieć banialuki. Pani Profesor zapewne dawno nie zaglądała do katalogu OUP, bo gdyby zaglądała, zobaczyłaby, że autorzy OUP pochodzą z całego świata i uniwersytetów na wszystkich kontynentach. Oto strona książek historycznych OUP. Pierwszych trzech autorów pochodzi z Warwick, Idaho, Bard College. Warto też dodać, że OUP to największe wydawnictwo uniwersyteckie na świecie, czy naprawdę ktoś myśli, że utrzymywane jest z grantów, a nie ze sprzedaży książek? Naprawdę?

Muszę powiedzieć, że wiele argumentów na temat oceniania humanistyki mnie przekonuje. Jednak drażni mnie mocno to, gdy do tych argumentów zaprzęga się bzdury i posługuje mitami na temat tej głupiej nauki na świecie, której przeciwstawia się dzielna polska humanistyka, której perły wydaje się w Gorzowie, Kaliszu i w Siedlcach.

Nie wiem, gdzie dokładnie są granice, poza którymi przechodzi ludzkie pojęcie. Mam jednak wrażenie, że Pani Profesor mogłaby się zapoznać z nimi od strony, po której istnieje znany nam wszechświat.