Kompromitacja

List w sprawie omawianej wcześniej habilitacji jest, mówiąc oględnie, zaskakujący. Oto (prawdpodobnie) profesor pedagogiki postanowił zbesztać habilitantkę za to, że nie położyła po sobie uszu i ośmieliła się zakwestionować recenzje i wynik swego postępowania habilitacyjnego. Habilitantkę, wedle profesora pedagogiki, cechuje patologiczny wręcz brak pokory, zakompleksienie, nie mówiąc już o nienawiści. A wszystko co robi, jest przeciwko pedagogice.

 

Ja z kolei zadałem sobie pytanie, czy piszący ten list profesor pedagogiki zastanowił się, jaki obraz dyscypliny sam maluje. Przecież zamiast argumentować czy wyjaśniać, profesor-pedagog postanowił habilitantkę, proszę wybaczyć, opierdolić. Czy to jest naprawdę pedagogika w pełnej krasie? Bez argumentów, tylko z mordą (pardon!) na młodszą koleżankę? List ten bowiem znacznie więcej mówi o profesorze pedagogiki i pedagogice niż o habilitantce. Te argumenty ad personam, patologizowanie, obrzucenie błotem kompromituje i autora i dyscyplinę. Za żadne skarby na dodatek nie wypada, by tak mówił do młodszej koleżanki pedagog, prawda? Niestety, jeśli rzeczywiście list ten został napisany przez pełnego profesora, to kompromituje on też całą profesurę (profesura nie przejmie się jednak tym za bardzo, jak sądzę).

 

Autor listu chyba nie zauważył, że profesorskie tupanie nogą nie wywołuje już panicznego strachu, a co najwyżej politowanie i zażenowanie. Nie zastanowił się też ten koryfeusz nad tym, czy może jednak protest habilitantki, słuszny czy nie, wskazuje na zaufanie do postępowań naukowych w Polsce. Bo profesor zwyczajny chce sobie jeszcze potupać, pokrzyczeć, a doktor, ruki po szwam, ma się pięknie ukłonić i przeprosić. Jest mi wstyd za tego profesora. Mam też nadzieję, że ten list zostanie rozpowszechniony, a jego autor będzie przez długi czas z nim kojarzony.