Kopanie się z koniem

Czy konia polskiej habilitacji da się ujeździć? Otóż wątpię. Coraz bardziej bowiem widzę tabun koni (i nie, nie są to piękne rumaki) pędzących w moim kierunku. I za chwilę mnie stratują swoimi autoreferatami i recenzjami. I nie będzie miał znaczenia żaden wkład w dyscyplinę, znaczący czy nie, żaden indeks h. Ważna będzie czystość dyscyplinarna i recenzja ‚osiągnięcia’. Jest przecież czymś niezwykle znamiennym to, że do tej pory znalazłem jeden autoreferat, który traktuje poważnie ustawę i rozporządzenie. I jest to autoreferat osoby, którą już raz poległa.

 

Może jednak warto się dostosować i nie wychylać. Nie wypisywać autoreferatu, który będzie dziwny, zauważalny. Moja bojowość sprzed 2 miesięcy szybko znika. Czy warto się kopać z koniem?

 

Coraz bardziej rozumiem, dlaczego habilitacja wygląda, jak wygląda.