Kryteria po staremu

Zaglądnąłem wczoraj  do zakładki ‚Komentarze’ na stronach CK, nigdy tam nie byłem. Przeczytałem o kryteriach oceny kadry naukowej. Kryteria, o dziwo, są fragmentami zadziwiająco bliskie temu, co myślę. Komentarz niestety nie ma daty (dziwny zwyczaj CK), najprawdopodobniej jednak dotyczy starej procedury – mówi nadal o rozprawie habilitacyjnej.

 

Otóż CK zaczyna od stwierdzenia, że w przewodach habilitacyjnych recenzenci mają oceniać poziom osiągnięć, a zatem to, co dzisiaj znamy pod hasłem ‚znacznego wkładu’. I wskazuje, że w ocenie powinni recenzenci kierować się takimi faktami, jak: 

publikowanie prac kandydata przez znane wydawnictwa i czasopisma o zasięgu międzynarodowym, krajowe i zagraniczne, oraz inne obiektywne dane świadczące o jego pozycji naukowej lub artystycznej w kraju i zagranicą [sic!] (nagrody i wyróżnienia naukowe lub artystyczne, udział w międzynarodowych stowarzyszeniach, komisjach itd.)

 

Podkreślam: znane wydawnictwa, czasopisma o zasięgu międzynarodowym! Co mnie zaciekawiło najbardziej, to to, że zacytowany komentarz dość wyraźnie odnosi się do tego wszystkiego, co dzisiejsza procedura wykłada explicite.  Czytając ten komentarz, pomyślałem sobie: no chyba w snach! Pozostanie tajemnicą polskiej nauki jak, przy takich kryteriach, uzyskały stopień doktora habilitowanego zastępy całe polskich uczonych bez śladu dorobku międzynarodowego!

 

Czy dzisiejsza habilitacja podnosi poprzeczkę? Oczywiście nie! Potencjalnie (podkreślam: potencjalnie!) jedynie usprawnia proces. Czy dzisiejsi habilitanci będą się znacznie różnić od tych starych? Bardzo wątpię. Nadal pamiętam owego recenzenta-historyka, który zachwycił się habilitantem publikującym nawet w czasopismach krajowych. Że pojedynczy przypadek? Na tyle niepojedynczy, że habilitant już nie jest habilitantem, ale doktorem habilitowanym. Najwyraźniej recenzja nie wzbudziła zdziwienia, oburzenia czy oporu. Możliwe jednak, że recenzent ów uznał, że jego właśnie dotyczy zastrzeżenie, że kryterium owo ma być brane pod uwagę w ‚możliwe szerokim zakresie’. Najwyraźniej zakres nie dociera do historii.

 

I jeszcze drobna uwaga. Zastanawiam się, kiedy CK usunie przestarzały podział na dziedziny i dyscypliny. Jak w swej niezgłębionej przenikliwości postanowi ustanowić następny? Świat nauki międzynarodowej przecież nie może stać w miejscu. CK musi mu czasami powiedzieć, dokąd iść….