Linda Evangelista

Pawcio69sk zwrócił uwagę na protokół plenarnego posiedzenia Centralnej Komisji, a w szczególności na wypowiedź prof. Nogalskiego, który postanowił się podzielić ideą, że obecna habilitacja jest ‚zdehumanizowana’. W procedurze, narzeka profesor, nie liczy się człowiek tylko dokumenty. No rzeczywiście straszne!

 

W pełni zgadzam się z pawciem, że habilitacja właśnie ma polegać na ‚dehumanizacji’ i właśnie ma polegać na obróbce dokumentów! Na czym jeszcze bowiem miałaby polegać? Na ocenie, czy habilitant jest swój  chłop, fajna babka? Czy stawia piwo, zaprasza na obiad i zawsze potrafi sypnąć nowymi dowcipami jak z rękawa?  Co w człowieku mają, do jasnej cholery, oceniać recenzenci? Małżonków, uczęszczanie do kościoła, wychowanie dzieci? Dezodorant, czystość butów i paznokci? Prof. Nogalski najprawdopodobniej nie zapoznał się z ustawą. Otóż recenzenci mają oceniać wkład habilitanta w rozwój dyscypliny. To oznacza, że mają ocenić dorobek naukowy habilitanta. A to właśnie oznacza czytanie papierów! A może pan profesor tęskni za kolokwium, za okazją do przeczołgania habilitanta. Żeby zobaczyć, jak się poci, jak się denerwuje, zaciska ręce. Wreszcie będzie widział prawdziwego człowieka!

 

Ładnych już parę lat temu słyszałem, że Linda Evangelista miała powiedzieć, że nie wstaje z łóżka bez oferty powyżej 10 tysięcy dolarów. Zastanawiam się, jak wycenia pan profesor recenzje habilitacyjne.