Lokalna habilitacja?

Na jeden z komentarzy pod poprzednim wpisem chciałbym odpowiedzieć w tym wpisie. Pisałem już (wpisy z 25 czerwca) o różnicach dyscyplinarnych w habilitacjach. Różnicach, które można oddać za pomocą metafory nauki w świecie i powiecie. I tego dotyczy komentarz lali.lu. Komentarz stawia  pytanie: czy rzeczywiście lala.lu nie ma szans na publikacje na LF?

 

Otóż jestem sceptyczny w tej sprawie tej niemożności. I to z dwóch powodów. Po pierwsze punkty to nie tylko LF (zakładam, że lala.lu widzi różnicę między LF a JCR), ale również ERIH. Na obu listach widnieją polskie pisma i punktują może nie wysoko, ale wystarczająco, by uzbierać kupkę. Po drugie i ważniejsze, dlaczego lala.lu wybiera temat, który jest niepublikowalny poza granicami naszego pięknego kraju??

 

Ja rozumiem, że o powiecie krośnieńskim nie da się za bardzo publikować na świecie. Ale jakiż to straszny potwór każe lali pisać o powiecie krośnieńskim? Co to znaczy, że lala.lu ‚ma zrobić badania’? ‚Ma’? Z jakiego to powodu, ‚ma zrobić’? Każe ktoś? Co więcej, powtórzę, na język polski przekładane są setki książęk historycznych, literaturoznawczych i innych ‚lokalnych’ dyscyplin, czemu nie spróbować napisać czegoś, co zainteresuje uczonych poza granicami naszej pięknej ojczyzny? Czy rzeczywiście nie da się znależć takich tematów? Ja rozumiem, że nie każdy będzie Bachtinem czy Le Goffem, to jednak nie znaczy, że jesteśmy skazani na historię starego województwa krośnieńskiego.

 

Lala.lu, życzę Ci powodzenia w znalezieniu lepszego tematu!