Mandat dla CK

Odbyły się wybory do Centralnej Komisji i nie mogę się oderwać od pliku z wynikami.Oto kilka refleksji.

 

1. Zacznę od liczby głosów, które uzyskali członkowie.Przede wszystkim, myślę, należą się gratulacje ministrowi, który ujawnił liczbę głosów, do tej pory odmawiano. Obecnie widzimy mandat środowiskowy, na który mogą liczyć członkowie Centralnej Komsji. Zaiste mizerny to mandat.

 

Jest jednak coś diabolicznie prześmiesznego, że członek reprezentujący nauki o rodzinie został wybrany jednym głosem. Nie, nie nie chodzi o różnicę jednego głosu, na niego zagłosowała jedna osoba. I powstał dramatyczny problem, bo na jego kontrkandydata też zagłosowała jedna osoba (być może nawet ta sama, co byłoby jeszcze zabawniejsze). Ten jednogłośny remis trzeba było rozstrzygnąć głosowaniem. 3 głosy dla biotechnolgoa wydają się w związku z tym sukcesem, 4 głosy dla etnologa to już wypas. ‚Środowisko’ profesorskie nie rzuciło się do wyborów. Ciekawe dlaczego.

 

2. Jako że coraz mniej rzeczy mnie zaskakuje, to już nawet się nie dziwię, że nadal wybierani są ludzie, którze w Centralnej Komisji są ‚od zawsze’ i dwukadencyjność jest chyba tylko aspiracją.

 

3. Patrzę na kandydatów na członków (w działkach, na których się troche znam) i widzę niewiele osób z poważnym dorobkiem naukowym. Potwierdza się to, co kiedyś pisałem, że ci z dorobkiem wolą badania robić, a nie jeździć na posiedzenia

 

4. Choć jestem przeciwny argumentom o wieku członków Centralnej Komisji, naprawdę trudno nie zauważyć, że członkowie CK to przede wszystkim osoby w wieku emerytalnym (a może miałem pecha, bo sprawdzałem wyrywkowo?). I choć z pewnością służyć im będzie nabyte doświadczenie, chciałoby się jakiegos młodzika, juniora wręcz, może nawet 50-letniego.

 

5. Z pewnym zaskoczeniem zauważyłem też wybor profesora-pedagoga (jedyne 52 głosy i drugie miejsce), który jeszcze w lipcu (zanim mnie zablokował) napisał w tweecie: „kończę kadencję więc proszę się nie lękać. Za dużo szwindli pseudonaukowców już poznałem.”  Może profesor ma nadzieję, że w Centralnej Komisji nastąpi zmiana, albo postanowił się jeszcze trochę pomęczyć ze szwindlami i pseudonaukowcami.

 

No więc mamy nowe wybory, nową, choć wydaje się, że dość starą Centralną Komisję. Teraz będziemy czekać na wybory Przewodniczącego i Prezydium. Aż dreszcze mnie przechdodzą w oczekiwaniu.