Młotek w pakiecie

Oto sprawozdanie z konferencji Polish Scientific Networks. Gdy przeczytałem to, co powiedział prof. Żylicz, opadła mi szczęka:

 

„Polskiej nauce brakuje kultury jakości. Tego, aby na każdym etapie, na radach wydziału, senatach uczelni, radach naukowych wspierać najlepszych. Czy tak się dzieje? Mam pewne wątpliwości. Możecie państwo nam pomóc poprzez to, że część z was wróci i pokaże, jak ta kultura jakości wygląda np. na Uniwersytecie Cambridge” – powiedział w piątek do uczestników spotkania prezes Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, prof. Maciej Żylicz.

 

Z litości pominę absurd zachęcania do powrotu kogokolwiek po to, by jako siłaczka naukowa wskazywał drogę polskiej nauce. Wściekł mnie jednak pomysł, że polskich profesorów mają uczyć tego, jak wygląda nauka, jacyś młodzi (wiekiem i stopniem) ludzie tylko dlatego, że znaleźli się na zachodnim uniwersytecie. Czy naprawdę polska nauka upadła tak nisko, że, za przeproszeniem, przedszkolak ma uczyć nauczyciela? Jestem gorącym zwolennikiem umiędzynarodowienia polskiej nauki. Jednak proponuję wstać z kolan i uświadomić sobie, że fakt pracowania nawet na Oxbridge nie daje nikomu patentu na genialność, a to, że się pracuje na polskim uniwersytecie, nie oznacza koniecznie, że się jest półgłówkiem, który nie ma nic do powiedzenia.

 

Informuję też prof. Żylicza oraz innych polskich profesorów z konferencji, że za darmo im wszystkim opowiem, jak się uprawia naukę i co to znaczy wprowadzić kulturę jakości na uczelni. To naprawdę nie jest jakaś tajemna wiedza, którą trzeba importować „z Zachodu”. Oświadczam również, że dostarczę Panu Profesorowi młotek, którym będzie się mogł stuknąć w swą profesorską głowę. Może dzięki temu zastanowi się nad tym co mówi.