Moralne parówki

Ostatnio moja skrzynka pocztowa się nieco wypełniła, ale zanim będe pisał o mojej korespondencji, chciałbym zwrócić uwagę na wpis na The Impact blog, który również śledzę. Nadrabiam więc swoje zaległości tym wpisem.

 

Otóż cytowany wpis jest zaskakująco aktualny z polskiego punktu widzenia, bowiem dotyczy publicznego wypowiadania się uczonych. Czytamy więc o amerykańskim naukowcu, którego etat został odwołany przez radę powierniczą uniwersytetu ze względu na jego publiczne wypowiedzi na Twitterze. Jak piszą autorzy wpisu, wypowiedzi dr. Salaity są pełne moralnego wburzenia krytykującego politykę Izraela wobec Palestyny. Krytykę oddaej dobrze tweet wskazujący (metaforycznie zapewnie), że premier Izraela mógłby nosić naszyjnik z zębów palestyńskich dzieci. O subtelnościach trudno tu mówić.

 

Autorzy wpisu są jedak ostrożni, nie wypowiadają się na temat odwołania kontraktu. Wskazują, że jeśli decydujemy się na publiczne uczestnictwo w debatach, musimy się zastanawiać nad konsekwencjami naszych słów i tego, że mogą one mieć wpływ na naszą reputację. Z kolei tweety dr. Salaity są dalekie od debaty akademickiej i racjonalnej dyskusji, która z akademią jest łączona. Wreszcie autorzy zastanawiają się nad standardami publicznych wypowiedzi naukowców (w tym momencie parsknąłem śmiechem).

 

I teraz komentarz. Czytałem ten wpis z pewnym rozrzewnieniem. Oto mamy faceta, który postanowił dać upust swoim emocjom i dostał za to po łapach, słusznie, niesłusznie, nie wiem. Przyjmując te standardy jednak połowa wypowiedzi naszych kolegów, od fizyków parówki do literatury moralnego przekazu, wylądowałaby na zielonej trawce. Upolitycznienie polskiej nauki jest, moim zdaniem, ekstremalne, co nie znaczy, że jest powszechne. Blogi, teorie, wypowiedzi na temat procedur medycznych, interpretacje prawne bez cienia żenady pisane są na ideologiczne zamówienie. Ba, naukowcy kłamią w żywe oczy dla swych ideologicznych potrzeb (pamiętacie na przykład bezpłodność ludzi o lewicowych poglądach?). A sprzeciwy wobec ideologii są podparte równie często dbałością o zasady nauki, co dbałością o ‚naszą ideologię’.

 

A ja bym chciał nie mieć politycznego zdania jako pracownik naukowy. I chciałbym nie znać poglądów politycznych moich kolegów z pracy i wolałbym z nimi o polityce nie rozmawiać.