Nie mam żadnych wyrzutów sumienia

Za kilka dni wybieram się na kilka dni urlopu. Główny element bagażu to laptop. Formularze i autoreferat, który znów leży odłogiem to główne danie dnia. Co prawda, od jakiegoś czasu staram się nie brać pracy na wakacje, tym razem to jednak nie uda się. Mam bowiem mocne postanowienie zakończenia pierwszej wersji wszystkiego do końca wakacji. Dlatego też przeprowadziłem wstępne rozmowy w sprawie kooptacji mojej partnerki (ukłony dla kolegi chilly’ego) do pomocy w przygotowywaniu dokumentacji dorobkowej. I, pochwalę się, widziałem nawet pewien entuzjazm w zgodzie, która przyszła natychmiast. Ulżyło mi i jestem bardzo wdzięczny. Pójdzie znacznie sprawniej. Ciekawskim powtarzam: nie, nie mam wyrzutów sumienia. Prawie.