Nie wiem!

Jakiś czas temu rozmawiałem z pewną panią profesor o postępowaniu habilitacyjnym, które przesłano jej do recenzji. Trzyma je od wielu miesięcy, bo….nie może się zdecydować, co napisać. Słuchałem tego, co mówi pani profesor i zastanawialem się nad dwiema rzeczami. Po pierwsze, zastanawiałem się nad habilitantem, który, chcąc, nie chcąc, czeka na wyrok. A, powtarzam, spóźnienie idzie już w miesiące. Pani profesor nie zdawała się też być pod presją czasu.

 

Po drugie, myślałem nad samymi wątpliwościami. Zadawałem i nadal zadaję sobie pytanie, ile miesięcy trzeba, żeby wątpliwości wreszcie odeszły? Innymi słowy, po przeczytaniu tego, co habilitant złożył we wniosku jako osiągnięcie habilitacyjne, pani profesor najwyraźniej nie mogła się zdecydować, czy więcej przemawia za, czy przeciw. No to ile czasu trzeba, żeby się zdecydować? Skoro ładnych parę miesięcy nie wystarcza, to rok, dwa!?

 

Mam jeszcze refeksję ogólniejszą. Napisałem w sierpniu, że wkurzyłaby mnie recenzja bez jednoznacznej konkluzji. Jednak bardziej wkurzyłoby mnie takie opóźnienie. Może jednak pani profesor mogłaby napisać recenzję bez decyzji, wypunktować dobre strony, złe strony, a ostateczną deczyję zostawić na dyskusje i głosowanie w komisji habilitacyjnej.