Niech przemija!

Dostałem kilka listów w sprawie poprzedniego wpisu, wszystkie zarzucające mi, że za daleko się posunąłem wobec krytyki profesora, którego tożsamość jest prawdopodobnie łatwa do zidentyfikowania.

 

Poprzedni wpis napisałem po długich wahaniach. Jednak nie zmienię go; nie dostałem żadnego argumentu, który przekonałby mnie, że nie mam racji. To, że pisałem o artykule wybitnego profesora (to najczęstszy zarzut wobec mnie), nie zmienia faktu, że artykul i zawarte w nim postulaty są nonsensowne i szkodliwe. W szczególności oczywiście postulat o recenzowaniu ‚psychiki’ habilitanta. Moim zdaniem, artykuł prof. Abby to przejaw nonszalancji wobec praktyk, jakimi się kieruje nauka. Spersonalizowanie oceny, jej kompletna uznaniowość mogą tylko zaszkodzić postępowaniom awansowym. Uważam, że należy dążyć do postępowań, w których recenzje oparte są o oceny uznawalne w całym świecie naukowym. Ocena ‚psychiki’ przez recenzenta-inżyniera wystawiłaby polską naukę na kolejne pośmiewisko.

 

Uważam, że prof. Abba tęskni za światem, który na szczęście przemija. Powoli, z bólami, ale przemija. To świat, w którym profesor był panem życia i śmierci (zawodowej), a jego sympatia lub jej brak decydowały o karierach naukowych. To świat, w którym Ryszard i Adam czują się jak ryby w wodzie, łamiąc karierę ‚sprytnemu gejowi’. Oby ten świat przeminął jak najszybciej i nigdy nie wrócił.

 

Ostrość mojego poprzedniego wpisu wynikała z tego, że jeszcze nie tak dawno temu ktoś mógłby oceniać moją ‚psychikę’, a znam wielu profesorów, którzy mnie nie lubią (ze wzajemnością). Na szczęście oceniano mój dorobek!