Nieróbstwo

Oto kilka fragmentów artykułu na temat polskiej nauki:

Najważniejsze – nasi badacze znacznie mniej publikują. Aż 43 proc. z nich nie opublikowało nic w ciągu trzech lat poprzedzających badanie! W krajach Zachodu ten odsetek wahał się od 2 proc. w Holandii do 9 proc. w Irlandii.

 

Ludzie piszą niesłychanie mało. Produktywność polskich badaczy mierzona publikacjami i udziałem w konferencjach jest dramatycznie niska – uważa prof. Kwiek. Polscy naukowcy uważają, że ich badania mają głównie charakter lokalny – na świecie i tak nikt się nimi nie zainteresuje.

 

Na Zachodzie im naukowcy są starsi, bardziej doświadczeni, tym więcej publikują. W Polsce to tak nie działa: i młodzi, i starzy publikują równie mało.

Nawet w najlepszych polskich ośrodkach jedna trzecia kadry od lat nie publikuje nic – mówi prof. Kwiek.

 

Liczby podawane przez prof. Kwieka są szokujące. Prawie połowa pracowników naukowych w Polsce nie publikuje, jedna trzecia nawet na najlepszych uczelniach. Tak, wszyscy wiemy, że wiele osób nie publikuje (czytaj: nie robi nic), ale żeby aż tyle?! Można spokojnie powiedzieć, że nie tylko nieróbstwo jest akceptowane, ono jest praktycznie normą! W świetle tych wyników inaczej wyglądają moim zdaniem twierdzenia o braku zainteresowania świata polskimi badaniami. Mam wrażenie, że to zwykła ściema. Moim zdaniem, tu wcale nie chodzi o jakieś mity, w które wierzą polscy naukowcy, ale zwykłe uzasadnienie nieróbstwa.

 

No i wreszcie chyba najważniejsze. Gdy patrzę dokoła, nie widzę prawidłowości, o której mówi Kwiek. Widzę raczej młodych (czy też młodszych), którzy publikują, a starsi, zmęczeni życiem zapewne, spoczywają na laurach nie robiąc nic. I tu wracamy do jednego z najczęstszych tematów dyskusji na tym blogu. Habilitacja i profesura dają licencję na neróbstwo. Habilitacja, a w szczególności profesura, nadal daje nam gwarancję zatrudnienia i to bez stawiania warunków. Innymi słowy, nie widziałem, ani też nie słyszałem o profesorze, który poniósłby jakiekolwiek konsekwencje swej bezczynności. Za często profesorowie to nadal święte krowy, których jednymi aktywnościami są zasiadanie, przemawianie i robienie dobrego wrażenia.