Non possumus

W najnowszym numerze Forum akademickiego prof. Marek Wroński napisał artykuł pt. Jawność zabroniona. Pisze w nim o tym, że nowa ustawa ukróci jego działalność. Oto cytat z ustawy:

 

Akta postępowania wyjaśniającego i dyscyplinarnego nie stanowią informacji publicznej i nie podlegają udostępnieniu w trybie ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. – Prawo prasowe”.  

 

A właściwie to powinienem napisać: oto knebel Wronskiego.

 

Nie mam żadnych wątpliwości, że to, co pisze prof. Wroński w rubryce o nierzetelności naukowej na łamach FA, to niezwykle ważny, jeśli nie najważniejszy obecnie w Polsce, bat na naszych kolegów i koleżanki dopuszczających się plagiatów. Zapewne z przesadą, jednak powiedziałbym, że działalność Wrońskiego powinna być chroniona prawem. Pozwolenie na ukrywanie informacji o nierzetelności naukowej przez uczelnie i rady wydziału to pozwolenie na to, by sprawy zamiatać pod dywan.

 

Zupełnie nie rozumiem intencji ministra. Tak, w dużej mierze nie zgadzam się z propozycjami p. Gowina (np. anonimowi recenzenci), jednak rozumiem argumenty, dlaczego takie czy inne rozwiązania chce wprowadzić. Nie rozumiem jednak ukrywania postępowań, szczególnie że znaczna część działalności Wrońskiego to właśnie piętnowanie uczelni za opieszałość czy bierność w podejmowaniu działań przeciwko plagiatorom.

 

Ministrze Gowinie, do ciężkiej cholery, plagiaty toczą (znaczącą) część polskiej nauki. Nawet Panu powinno zależeć na tym, by je piętnować. Ba, nawet gdy dotyczą Pana kolegów i politycznych sprzymierzeńców partyjnych. Choć wiem, że Panu na tym nie zależy, to poparłbym (prawie) dowolną ustawę, która przykłada rozżarzone żelazo i wypala nieuczciwość akademicką. Niestety, Pan woli chronić ludzi, którzy podważąją podstawy działalności akademickiej. I powinien się Pan z tego powodu wstydzić.

 

Wiem, wstyd umarł.