Odważniki

Drugi aspekt sprawy matematyka to pojawiająca się kwestia wagi badań. Tylko habilitant, który prowadził ‚ważne’ badania, uzyskuje ważne wyniki, powinien uzyskać stopień. I znów intuicja podpowiada, że to sensowne stwierdzenie. Jednak w dyskusji padł następujący głos:

 

Pierwsze zastosowanie krzywych stożkowych (Kepler) pojawiło się dobre 1000 lat po tym jak Grecy się zastanawiali (czysto abstrakcyjnie, chcieli po prostu wiedzieć) jak mogą wyglądać przekroje stożka płaszczyzną. Ponad 2000 lat badano liczby pierwsze zanim znaleziono całkiem praktyczne zastosowanie tych odkryć (RSA).

 

Gdy to przeczytałem, zacząłem się zastanawiać, jak to jest z tą ważnością i jakie przyjąć kryteria ważności. Przecież to, że dzisiaj oceniamy, że wynik nie jest ważny, nie znaczy, że nie okaże się on ważny za 10 lat, a może i za 1000. Ocena wagi badań czy wyniku to w rzeczywistości próba zaglądnięcia w przyszłość. Konia z rzędem komuś, kto to umie zrobić. Co więcej, nie ma oczywistego kryterium ważności. Czy ważniejsze jest odkrycie kości naszej ‚pramatki’ Lucy, czy może jednak badania nad, nie mówiąc o odkryciu, leka na raka. Oceniamy takie badania wedle radykalnie innych kryteriów.

 

To jakie badania są zatem ważne? Nie wiem. Wiem jednak,  że są badania, które przetrwały próbę czasu, są też badania, które tej próby nie przetrwały. Czy te drugie są mniej ważne? A jeśli zainspirowały inne, ‚ważniejsze’?  Znam też badania, które odkryto po jakimś czasie, ktoś wraca do starych badań i dziwi się, że uznano je za nieważne, bo przecież…

 

Byłem niedawno na konferencji, na której usłyszałem wiele słabych referatów. Żadnego z nich nie oceniałbym jednak w kategoriach ważności. One były słabe, bo badania miały błedy metodologiczne, bo wyważały otwarte drzwi, bo wywód był niespójny czy nielogiczny. Wszystkie te, które tych wad nie miały jednak również nie określiłbym jako ważne czy nie. Powiedziałbym, że część mnie zaciekawiła, innych jednak ciekawiły inne referaty i badania.

 

I w ten sposób dochodzę do tego, że wolałbym, by nie oceniano wagi moich badań czy wyników. Myślę bowiem coraz bardziej, że to jednak taki wytrych, z którym można zrobić bardzo wiele.