Ofiara

Zwrócono mi uwagę na następujące postępowanie, które choć zniknęło ze stron CK nadal jest dostępne w folderze dokumentacji. Szczególnie interesująca jest w nim recenzja w załączniku trzecim.

 

Recenzentka szczegółowo omawia kryteria oceny habilitanta, wskazując nawet na oczekiwany poziom dorobku, który kwalifikuje habilitanta do nadania stopnia. Nie do końca rozumiem jednak, po co recenzentka sporządza tę ciekawą listę (po części brana z kapelusza tudzież z sufitu). Już po chwili okazuje się bowiem, że dorobek habilitanta nawet w niewielkim stopniu nie spełnia oczekiwań, które wskazuje recenzentka. To jednak nie przeszkadza jej stwierdzić tego:

 

Podsumowując należy stwierdzić, że dr inż. XX jest dojrzałym pracownikiem naukowym, który znajduje się w najbardziej niekorzystnym wieku ze względu na ocenę dorobku naukowego, zgodnie z nowymi wymaganiami. Całe swoje życie zawodowe poświęcił na badania, w jego przypadku bardzo intensywne. Wyniki swoich badań zamieszczał zgodnie z obowiązującymi zwyczajami w czasopismach uznanych powszechnie jako czasopisma renomowane. Jest on typowym przykładem OFIARY przemian, próbuje jednak zmienić tę sytuację, o czym świadczą 2 publikacje złożone do czasopism z IF. 

 

Piszę te słowa rozglądając się za szczęką, która mi spadła, gdy przeczytałem tę kuriozalną konkluzję prof. Beaty Hejmanowskiej z AGH. O ile ją rozumiem, nadajemy habilitantowi habilitację, pomimo tego, że doskonale wiemy, że jego dorobek nie spełnia obowiązujących kryteriów. Nie będziemy nawet udawać, że spełnia, bo przecież tak naprawdę habilitant jest ofiarą tego, że nagle ktoś sobie wymyslił, ze trzeba uprawiać naukę! Właściwie to brakuje mi propozycji potrzymania habilitanta za rękę i przeproszenia za to, że w ogóle musiał składać papiery habilitacyjne.

 

Po tej ironii jednak uwaga poważniejsza. Recenzentka niechcący zwraca uwagę na to, że w polskiej nauce jest armia profesorów podwórkowych i pałacowych, którzy nawet nie mogą marzyć o spełnieniu obecnych kryteriów oceny. Nowa habilitacja, której kryteria zresztą są często nieprzestrzegane, pokazała miałkość dorobku rzeszy profesorów. Jakby tego nie było dość, ci profesorowie nadal oceniają według kryteriów, których sami nie są w stanie spełnić. Ta godna ubolewania praktyka powinna zostać natychmiast ukrócona.