Parametryzacja wyimaginowana

Z braku czasu nie zaglądałem przez ostatnich kilka dni do komentarzy, więc nie wiem, czy o tym już było. Jednak z kronikarskiego obowiązku donoszę o nowym wpisie prof. Kulczyckiego na temat określania się dyscyplinarnego na potrzeby parametryzacji.

 

Kulczycki pisze:

 

…reprezentowanie dziedzin i dyscyplin przez pracowników prowadzących działalność naukową w ewaluowanym podmiocie jest tak kluczowe dla władz uczelni instytutów. Oczywiście reprezentujemy dziedziny i dyscypliny według nowego podziału obowiązującego od 1 października 2018 r.

 

O tym, jak głupie jest zapisywanie się do dyscyplin, pisałem kilkukrotnie. O tym, że nowa ustawa idzie w kierunku przeciwpołożnym do tego, w którym podąża nauka światowa, również. Na naszych oczach umiera interdyscyplinarność w nauce polskiej.

 

W mojej uczelni trwa już dyskusja na temat tego, co robić. Na szczęście nikt nie uważa, że my coś reprezentujemy, czy też że zapisywanie się do dyscyplin odzwierciedla jakąkolwiek rzeczywistość naukową, badawczą czy jeszcze jakąś inną.

 

Dyskusja idzie w dwóch kierunkach. Po pierwsze zapisujemy się do dyscypliny naszych stopni. Zaletą tego rozwiązania jest jego prostota. Po drugie, zapisujemy się tam, gdzie powie nam uczelnia. A zatem to mądrzy stratedzy uczelniani zadecydują, gdzie powinniśmy się zapisać, a zrobią to tak, żeby uczelni przyniosło to najwięcej zysku. Zalętą tego rozwiązania jest jego dopasowanie dopotrzeb uczelni. Mówiąc szczerze, nie mam bardzo wyrobionego  zdania, która z opcji jest lepsza. To, co jednak jest najważniejsze dla mnie, to zrozumienie, że zapisy dyscyplinarne są działalnością z pogranicza creative writing. 

 

I tu chciałbym się podzielić wnioskiem najważniejszym. Otóż nowa ustawa osiągnęła to, czego jeszcze nie osiągnięto chyba w polskiej parametryzacji. A mianowicie, podstawą oceny parametrycznej będzie rzeczywistość w całości wyimiganowana (to ostatnio popularne słowo). Można jednak dzięki temu uznać, że wprowadzono do parametryzacji nowy wymiar.  Bowiem do tej pory oceniano nasze publikacje i działalność naukową (z wieloma zastrzeżeniami, można uznać, że oceniano jakąś rzeczywistość instytucjonalną). Teraz jednak oceniać będziemy również zdolności władz uczelni do tworzenia literatury, może nie od razu pięknej, jednak prawie na pewno nie literatury faktu.

 

I tak to przyszłe pokolenia będą studiowały polską literaturę niepiękną, choć z pewnością należącą do fikcji literackiej.