Paszcza

Przygotowuję do rozesłania formularze o współautorstwie. Postanowiłem za współautorów napisać, jaki był ich wkład, prosząc ich jedynie o podpisanie formularza, oczywiście dla porządku dając opcję jego zmiany. Sam wolałbym coś takiego właśnie dostać – prościej, sprawniej, łatwiej. Takie podejście pokazuje zresztą ‚fasadowość’ procedury. Jakoś wątpię, że będę musiał negocjować ‚naturę’ mojego wkładu. Nie przewiduję też wielkich problemów z jego liczbową reprezentacją.

 

I, co kluczowe, liczbowa reprezentacja wkładu ma się nijak do tego, jaki ten wkład był ‚naprawdę’. Przecież to jest praktycznie niemożliwe do ustalenia. Jak zestawić ze sobą projektowanie badań, ich pomysł, pisanie artykułu, zbieranie danych, ich analizę. Przecież czasowo i intelektualnie te zajęcia są nieporównywalne. Ów ‚udział procentowy’ jest kompletną fikcją wymyśloną dla potrzeb CK i recenzenta, który na dodatek może z tego jakieś wnioski wyciągać.

 

Już tu pisałem o informatywności sufitu, niesłusznie. Tu raczej idzie o to, żeby wynegocjować wizję rzeczywistości, która odpowiada współautorom (szczególnie tym, którzy będą wykorzystywać publikacje w postępowaniach habilitacyjnych) i zamknie instytucjonalną paszczę Centralnej Komisji.