Po co habilitacja?

Na blogu dr. Kulczyckiego wpis z ciekawym pytaniem: ‚Do czego potrzebna jest habilitacja?’. Postanowiłem odpowiedzieć na to pytanie tutaj, a odpowiedzi są dwie. Pierwsza to odpowiedź, którą dałbym na początku procesu, a przede wszystkim zanim przeczytałem tę ponad setke autoreferatów i jeszcze więcej recenzji. Druga to ta, którą dałbym dzisiaj,

Gdy zaczynałem proces, chciałem wejść do tego bardziej elitarnego klubu, ‚szlachty’ akademickiej. Pisałem tu o ocenach przez autorytety, o rzetelności, o nauce międzynarodowej i nie wiem, czym jeszcze. Okazało się, że to raczej mrzonki, a habilitacja żyje własnym życiem. Lektura autoreferatów i recenzji szybko pokazała, iż członkowie tego klubu są znacznie bardziej, powiedzmy, zróżnicowani, niż by się chciało, a krtyeria członkowskie stosowane z dużą ‚elastycznością’. Moje złudzenia na temat elitarności habilitacji pierzchły szybko, a jedna z moich recenzji była ostatnim gwoździem do trumny, w której je pochowałem.

 

Bez wątpienia są wybitni doktorzy habilitowani, jednak klub, do którego wszedłem wcale nie wyznacza mojej elitarności (jeśli takową w ogóle osiągnąłem). Habilitacja jest obok elitarności, niestety, nie określa jej i nie wyznacza. I w ten sposób dochodzimy do mojej dzisiejszej odpowiedzi. Podobna jest do kilku udzielonych pod wpisem p. Kulczyckiego. Habilitacja jest potrzebna do tego, żeby można było dalej pracować naukowo, żeby z pracy nie wyrzucili. To postępowanie awansowe, nic więcej. A co na jego końcu stopień? Nie wiem.