Pocztówka z Szuflandii

Autor bloga Doktrynalia opowiada się za zawężeniem parametryzacji do dyscyplin. Pisze:

 

Sygnał w tej sprawie dał WPiA UJ w ostatniej parametryzacji – zgłosili wiele publikacji z nauk ścisłych (oczywiście, jak to w naukach ścisłych, każda z nich była warta więcej niż porządna monografia prawnicza i więcej niż kilka najlepszych artykułów prawniczych razem wziętych).

 

No to idziemy w dyscypliny? Nie, nie idziemy. Argumentacja za dyscyplinami oparta jest na założeniu, że jednostki naukowe są dyscyplinarnie jednorodne. Tak, na wydziałach prawa pracują głównie prawnicy i publikują z prawa. W instytutach geologii siedzą głównie geolodzy.

 

A ja w poprzednim poście na ten temat, już jakiś czas temu, pisałem o hipotetycznym centrum badań nad snem, które nie może nie być interdyscyplinarne. Na świecie takich centrów jest na pęczki, w Polsce nie, bo w polsce nauka musi przynależeć do dyscypliny. Ja z kolei żałuję, że nie ma centrów, w których filozofowie i fizycy robią wspólne rzeczy, na dodatek prowadzą kierunek studiów, który można studiować na wiekszości fizyk na świecie. Można też z tego publikować. I nikt się nie zastanawia, czy to filozofia czy fizyka, bo i po co?

 

Badania z ekonomii politycznej medycyny należą do najciekawszych w medycynie, jednak w Polsce jest ich mało lub bardzo mało, bo polski lekarz to ma być lekarz, a nie pieprzyć o ekonomii czy dumać o tym, czym jest choroba. Choroby się przecież leczy, a nie duma o nich. W przeciwieństwie do polskiej medycyny, dzisiaj lekarze praktycznie w każdej specjalności na całym cywilizowanym świecie współpracują z socjologami, psychologami, nie mówiąc o etykach czy prawnikach. W Polsce takie rzeczy są praktycznie nieznane, no bo przecież lekarz to lekarz, a prawnik to prawnik.

 

Potrafię wskazać prynajmniej kilka specjalności, które kwitną na świecie, a w Polsce ich praktycznie nie ma, bo one są głównie interdyscyplinarne. Proponowane rozwiązania parametryzacyjne że one się nie pojawią, a może i następne będą znikać. Postawią też dodatkowe bariery nawiązywaniu kontaktów międzynrodowych. Będzie nam przecież jeszcze trudnieć wejść w współpracę z kolegami, dla których interdyscyplinarność to norma i nikt  się nawet nad nią nie zastanawia. Oni po prostu dawno zgubili szufladki dyscyplinarne. my właśnie odkrywamy je na nowo, drukując nowe etykiety.

 

Udyscyplinienie parametryzacji to jeden z najgorszych pomysłów, na jaki wpadło polskie ministerstwo.