Podsumowanie 3 – paradoks

I jest w tym wszystkim pewien paradoks. Paradoks, ktorego się zupełnie nie spodziewałem.

 

Otóż zawsze sądziłem, że w ‚robieniu habilitacji’ trudno będzie publikować, uzyskać dorobek, osiągnąć poziom habilitacyjny. Tak się złożyło, że z tym nigdy nie miałem większych problemów. Tak, oczywiście, jak wszystkim innym, wielokrotnie odrzucano mi artykuły, ale ostatecznie zawsze je publikowałem. I, paradoksalnie, schody zaczęły się w momencie, kiedy postanowiłem ‚zrobić hablitację’. Trzeba było zacząć negocjować, ‚tańczyć kontredansa’, zastanawiać się, jak się sprzedać nie od jak najlepszej strony, ale od strony akceptowalnej dla podziału dyscyplin, oczekiwań CK i nie wiem czego jeszcze.

 

Zawsze myślałem, że jak już osiągnę zadawalający dorobek, to reszta pójdzie jak po maśle. Myliłem się. I, co ważne, nie idzie o czas poświęcony procedurze. Chodzi o ramy, jakie ona wyznacza i ufność, z jaką do niej podchodzę. Oba aspekty oceniam negatywnie.