Pokora a pręgierz

Na komentarz pisiarza postanowiłem odpowiedzieć wpisem. Z konkluzją  komentarza zgadzam się – warto, by potencjalni habilitanci zastanawiali się nad tym, czy są gotowi, czy ich dorobek jest ucieleśnieniem znaczącego wpływu w rozwój dyscypliny. Do reszty mam parę uwag. 

 

1. Scenariusz doktora ćwiczącego swoich studentów jest oczywiście atrakcyjny retorycznie. Zwróciłbym jednak uwagę na to, że postępowanie habilitacyjne nie jest i nie powinno być sposobem na odgrywanie się.

 

2. Czy rzeczywiście recenzje powinny służyć konfrontacji niskiej oceny studenta z ‚rzeczywistością’. Nie jestem pewien. Po pierwsze niska ocena recenzentów nie wyklucza, w szczególnych wypadkach np. zajęć praktycznych, tego, że habilitant jest dobrym dydaktykiem. Po drugie, nie jestem pewien, czy student potrafi wyrobić sobie zdanie na temat zajęć na podstawie recenzji dorobku naukowego. Po trzecie, wątpię, że ta wiedza studenta jest użyteczna – realistycznie, skończy się to dodatkową frustrację studenta i nieufnością wobec uczelni i innych prowadzących.

 

Dużo prościej by było, gdyby niekompetentni prowadzący nie prowadzili zajęć, ale to jest sprawa uczelni, a nie postępowania habilitacyjnego.

 

3. Powtórzę, jestem zdania, że zalety tranparentności przeważają jej wady, ale tylko o odrobinkę.  Mam bowiem wrażenie, że w tym dążeniu do jawności zapomniano, że ta jawność dotyczy konkretnych osób, nie tylko zresztą samych habilitantów, ale również ich rodzin, znajomych. I trudno mi nie widzieć tego, że to oni ponoszą koszta tego, że ktoś stwierdził, że będzie jawnie. Najprawdopodobniej był to ktoś, kogo ten pręgierz już nie dotyczy.

 

Czy proponuję zmiany? Nie, chyba nie. Ja po prostu rozumiem już, że to może się stać dużo trudniejsze niż mi się wydawało.

 

4. Na koniec pokora. Decyzja o złożeniu wniosku nie jest decyzją, którą habilitant podejmuje sam. Jestem przekonany, że nie jestem jedynym habilitantem, który się konsultował u tych ‚co wiedzą lepiej’. Gdyby oni powiedzieli, że nie mam szans, nie wygłupiałbym się. Owa pokora, o której pisze pisiarz, nie była tylko moją pokorą. Oczywiście, ostatecznie jest to moja decyzja – jednak pokora była tylko częścią procesu decyzyjnego. O tym też warto pamiętać.