Pomoc w pisaniu habilitacji

Zainspirowany  tym wątkiem  wpisałem do gugla hasło ‚pomoc w pisaniu habilitacji’. Otóż omawiany w wątku portal nie jest jedynym miejscem, gdzie można się udać po ‚pomoc w pisaniu habilitacji’. Ofert pomocy habilitantom jest niewiele (ofert pomocy przy pisaniu pracy doktorskiej jest znaaaaacznie więcej), jednak można je znaleźć. Nie mówiąc już o generycznych ofertach pomocy w pracy naukowej.

 

Jak napisałem na forum, dopóki będzie zapotrzebowanie na tego typu usługi, dopóty te usługi będą świadczone. Podejrzewam przy okazji, że kontrakty sformułowane są tak, że usługi tego typu są całkiem legalne. Jednak nie w tym rzecz. Problem polega na tym, że tego typu pomoc jest praktycznie nie do wykrycia. Jak udowodonić habilitantowi, że to nie on zrobił badania, nie on je zaprojektował, nie on pracę napisał? Jeśli na dodatek w medycynie można zupełnie spokojnie przyznać się, że obliczenia badań wykonywał nie habilitant, ale ‚statystyk’, dlaczego by nie mógł pracy napisać ‚pisarz’, badania mógłby wykonać ‚badacz’, a zadaniem habilitanta jest…..zrobienie habilitacji.

 

Jakie jest rozwiązanie? Rozwiązanie jest dwuczłonowe. Po pierwsze, należy poważnie potraktować ustawę i rozporządzenie i oceniać dorobek habilitanta na poważnie, również pod kątem tego, gdzie publikuje. Dorobek, który nie przechodzi przez poważne recenzje, nie powinien być dopuszczalny w postępowaniu habiitacyjnym. Po drugie, aktywnie rezygnować, szczególnie w naukach ‚nieścisłych’  z konieczności przedstawiania rozprawy. Powinno się oceniać dorobek habilitanta – drogę, którą przeszedł od czasu doktoratu. Szansa, że wszystkie porządne artykuły czy nawet książki (porządne – w wydawnictwach z porządnym procesem recenzyjnym) są napisane przez najemnika, pardon, ‚pisarza’, jest minimalna.

 

Myśl, że ktoś mógłby pomyśleć, że korzystałem z usług portali ‚pomocowych’ jest nieznośna. Dużo bardziej niż brzęczenie much.