Profesorskość wyjazdowa

Zaglądnąłem do ustawy o stopniach i przeczytałem podstawowe kryteria dorobkowe w sprawie tytułu profesorskiego. Zrobiłem to z ciekawości i chwili wolnej, zdecydowanie moim priorytetem jest habilitacja. To, co przeczytałem, zaskoczyło mnie jednak dość mocno. Otóż ustawa mówi, że do tytuł profesorski może być nadany osobie, która, między innymi:

 

odbyła staże naukowe i prowadziła prace naukowe w instytucjach naukowych, w tym
zagranicznych.

 

Przeżyłem staże naukowe, choć przyznam, że mi żal humanistów, prawników, społecznych, którzy nie jeżdzą na żadne postdoki itp, ale także wszystkich tych, którzy mają dzieci czy inne zobowiązania, które uniemożliwiają im wyjazd. Ale to jeszcze pół biedy. Zastanawia mnie, co oznacza prowadzenie badań w instytucjach zagranicznych (oczywiście, nie jestem prawnikiem, więc nie wiem, jak to prawnik będzie tłumaczyć). Zastanawiam się bowiem, czy jeśli jadę na postdoka (tak się nazywał ten wyjazd), który głównie polega na przygotowywaniu swoich badań, a zatem prace biblioteczne, konsultacje, od czasu do czasu jakieś zajęcia ze studentami, ale nie na prowadzeniu rzeczywistych badań (ten wyjazd nie był po to), liczy się czy nie?

 

Co to zresztą  znaczy prowadzić badania na zagranicznej uczelni? Samo przebywanie na niej przecież nie wystarcza. Jednak większość znanych mi badań prowadzonych na zagranicznych uczelniach pochodzi z różnych grantów, przy których pracują konkretne osoby zatrudnione w tej uczelni, najczęściej te osoby były wymieniane w grancie jako wykonawcy, albo organizowano konkurs na stanowisko. Część z nich to oczywiście również przeróżni post-doctoral fellows, assitants czy associates czy jeszcze inni, zatrudnieni na uczelni na czas określony. I ktoś, kto przyjeżdza ‚na staż’ czy na inne stypendium, takich badań nie prowadzi. Czy w takim razie profesor wg ustawy to ktoś, kto w pewnym momencie musiał być zatrudniony w zagranicznej uczelni na stanowisku badawczym?

 

Co więcej, byłem na moim ‚postdoku’ już jakiś czas temu, jako bardzo młody doktor. Czy rzeczywiście to doświadczenie jest częścią doświadczenia, które składa się na moją (przyszłą) profesorskość? Hmmmm… nie sądzę. Bez wątpienia to było cenne doświadczenie. Profesorskie? Nie. Bo ja nie byłem tam jako profesor czy nawet kandydat na profesora. Część tego, co widziałem, chciałbym wprowadzić u siebie natychmiast, część, mam nadzieję, nigdy do nas nie przyjdzie. Czy ten wyjazd zrobił ze mnie innego uczonego, a przez to bardziej nadającego się na profesora? Nie wiem, ale powiedziałbym, że nie. Był częścią wielu doświadczeń, które zebrałem na swej drodze. I to te wszystkie doświadczenia tworzą profersora. Wyjazd za granicę nie jest według mnie szczególnie uprzywilejowanym doświadczeniem.