Profesorskość

Link, który podał w komentarzu pod sąsiednim postem trzy.14, to ciekawy przedsmak tego, co już niedługo będzie się działo w polskiej nauce. Jeśli bowiem przyjąć na poważnie kryteria oceny ‚profesorantów’ (kandydatów do tytułu profesorskiego), to wedle znaków na niebie i na ziemi wskazuje, że prawie przestaniemy nadawać tytuły profesorskie. Zmiana w poziomie osiągnięć jest skokowa. W najbliższej przyszłości poświęcę kilka wpisów na temat kryteriów oceny profesora, tutaj chciałbym zaznaczyć tylko dwie rzeczy.

 

Po pierwsze, zarówno linkowany artykuł, jak i komentarz trzy.14 uświadamia mi po raz kolejny konieczność ewolucyjności zmian (w komentarzach największym ewolucjonistą jest dala.tata). Dwie rzeczy mogą się bowiem stać. Po pierwsze, kryteria nie będą stosowane, przepisy staną się puste. Po drugie, przepisy będą stosowane, ale profesury będą niedostępne. Oba zjawiska oceniam negatywnie.

 

Po drugie, to, co powiedział trzy.14, jest bardzo ważne. Jak profesorant ma składać wniosek o grant europejski, skoro nie umie tego zrobić, nie ma żadnego wsparcia ani administracyjnego, ani intelektualnego? Co więcej, przyznam, że przeszkadza mi to, że recenzentami postępowań profesorskich będą w znacznej mierze ludzie, którzy nie mogliby przez nie przejść z powodzeniem. Jest w tym znaczna doza instytucjonalnej hipokryzji.

 

A na pytanie trzy.14 odpowiem pozytywnie. Tak, uważam, że profesor, jak i doktor habilitowany, powienien mieć doświadczenie w prowadzeniu badań (z pewnymi zastrzeżeniami dyscyplinarnymi – nie wiem, na czym miałby polegać grant dla filozofa, ale może oni wiedzą). Czy koniecznie powinny być to badania europejskie? Nie jestem tego taki pewien. Jeśli uważamy, że proces recenzyjny stosowany przez NCN jest rzetelny, to co za różnica?

 

PS. Z jakiegoś powodu blox nie pozwala mi utworzyć tagu ‚profesura’ z małej litery.